Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

środa, 17 sierpnia 2016

Rozwiązanie zagadki

W poście dotyczącym XXXI Światowych Dni Młodzieży w Częstochowie >>KLIK<< zadałam pytanie odnośnie pewnej osoby, która przyjechała wtedy z Rosji do Polski i pozostała u nas już na stałe. Nie mogłam jednak wtedy przypuszczać, że nasze życie potoczy się w ten, a nie inny sposób, zaś drogi trójki osób niespodziewanie zbiegną się na krakowskich Błoniach.
Cofnijmy się jednak do 2007 roku. W popularnym programie "Taniec z gwiazdami" występuje rosyjski piosenkarz, Ivan Komarenko. W jednej z wizytówek poprzedzających jego taniec padają słowa:
- Przyjechałem do Polski w 91 roku i pierwsze swoje kroki skierowałem do Częstochowy. I tam po raz pierwszy zobaczyłem właśnie papieża, Jana Pawła II. Mam niepowtarzalną okazję, aby nagrać dla papieża taką piosenkę z okazji beatyfikacji. Jest to dar dla papieża, i dla Polaków. Dla wszystkich Polaków, którzy przyjęli mnie w Polsce czternaście lat temu, kiedy potrzebowałem tej pomocy i się zaopiekowali mną. Dziękuję bardzo!
Prawda jest bowiem taka, że gdyby nie Światowe Dni Młodzieży ćwierć wieku temu, to prawdopodobnie nikt by dzisiaj nie słyszał o Ivanie. Tymczasem 15 letni Komarenko przyjechał na spotkanie i dosłownie zakochał się w naszym kraju. Od sześciu lat zaś jest szczęśliwym posiadaczem polskiego obywatelstwa. Podczas emisji tamtego odcinka po raz pierwszy usłyszałam piosenkę autorstwa Ivana zatytułowaną "Tak mówił papież". Piosenkę, którą kilkakrotnie wykonywałam, pomimo sporej wady wymowy. Podczas emisji materiału ukazane były warunki nagrania pierwszej wersji piosenki. W jednym z kadrów można było dostrzec taki obrazek:
Ten chłopczyk stojący przed Ivanem to zaledwie 9-cio letni dziecięcy aktor, Janek Rotowski, znany m.in. z roli Bogdana Wałęsy w "Wałęsie, człowieku z nadziei", Tomka z "Gabriela", Adasia z "Czasu honoru", czy licznych ról dubbingowych. W 2007 roku jeszcze nikt o nim nie słyszał, chociaż zagrał już epizodyczną rolę w "Niani". Janek, wraz ze starszymi braćmi, występował w dziecięcym zespole "Tintilo", z którym Komarenko nagrał wspomnianą piosenkę:
Mówiło się wtedy, że piosenka zostanie wykonana w Rzymie podczas uroczystości beatyfikacyjnych Jana Pawła II. Niestety, nic takiego nie miało miejsce. Miałam jakieś złe przeczucie odnośnie utworu, że przeminie bez echa. A szkoda, bo jest niezły. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że utwór będzie wykonany podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Jednak najbardziej zdziwił mnie fakt, że Ivanowi w wykonaniu będzie towarzyszyć nie znany mi warszawski zespół, ale grupka dzieci z Republiki Południowej Afryki. W zasadzie zostały w ten sposób upieczone dwie, a nawet trzy pieczenie na jednym ogniu - dzieciaki zaśpiewały piosnkę, "zobaczyły się" z Papieżem oraz pokrótce zwiedziły Polskę. Podejrzewam, że gdyby nie inicjatywa Ivana, nie doszłoby do zrealizowania żadnego z tych punktów. Mi zaś do gustu przypadła piosenka w angielskiej wersji - "That's what papa said". Zresztą sami posłuchajcie:
A Janek Rotowski? Też miał swój udział w Światowych Dniach Młodzieży(wstyd się przyznać, ale odkryłam to dopiero po powrocie do domu :-/). W czasie powitania papieża Franciszka na Błoniach w pewnym momencie zostali przedstawieni święci i błogosławieni, którzy zmarli w młodym wieku. Wśród nich był, jakże bliski mojemu sercu, święty salezjański, zaledwie piętnastoletni Dominik Savio. Tam, w Krakowie, tego nie dostrzegłam, ale w domu, po dogłębnej analizie materiału śmiem twierdzić, że zagrał go nie kto inny, niż... Jan Rotowski!
Jego uśmiech mówi sam za siebie. A ja jestem ciekawa, czy zarówno Ivan Komarenko, jak i Janek Rotowski wiedzieli o swojej wzajemnej obecności na Błoniach...

8 komentarzy:

  1. bardzo ciekawie opowiedziane ;) Mi też się bardziej podoba wersja anglojęzyczna ! Wpada w ucho

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :). Mnie akurat bliższa jest ta po polsku, ale to tylko dlatego, że czasami mam okazję ją wykonać...

      Usuń
  2. Jak to mówią: góra z górą się nie zejdzie..... tak czasem losy człowiek się zbiegają, a nawet się o tym nie wie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może Ivan i Janek wiedzieli, że będzie jeden i drugi. Nie jestem w stanie ani tego potwierdzić, ani zaprzeczyć

      Usuń
  3. kurczę nie znam ich hehe pewnie będą się ze mnie śmiać ale ich nie znam ani jednego ani drugiego ale historia ciekawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga, nie wieżę, że nigdy nie słyszałaś piosenki "Jej czarne oczy" :)

      Usuń