Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 26 grudnia 2018

845. Świąteczne zaskoczenie

W zasadzie miałam nie iść na Mszę świętą w Pierwszy Dzień Świąt. Byłam na Pasterce, więc z czystym sercem mogłam sobie odpuścić tą Mszę o 10:00. Chciałam się wyspać, zwłaszcza, że z Pasterki wróciłam na chwilę przed 2 w nocy. A jednak wstałam rano przed 9:00, ubrałam się i poszłam do kościoła. W nocy spadł śnieg, który teraz przyjemnie trzeszczał pod nogami. Wsunęłam ręce do kieszeni i szłam przed siebie. 
Po chwili weszłam do dobrze znanej mi świątyni i we
udałam się schodami na chór. Usiadłam w stałej ławce dla scholi i czekałam na rozwój wydarzeń. Wiedziałam, że schola śpiewa na tej Mszy świętej i że ma przydzielone różne czytania. Nie wiedziałam, czy będę, dlatego nie deklarowałam swojej obecności. A tymczasem nie dość, że pojawiłam się, to jeszcze dostałam do przeczytania w zastępstwie komentarz wstępny do nabożeństwa. W sumie sama byłam zaskoczona, kiedy podeszła do mnie pani B. z kartką i pytaniem, czy dam radę to przeczytać. Rzuciłam okiem na tekst, w a że nie było tego ażtak dużo stwierdziłam, że poradzę sobie.
Organista zaczął coś grać, a ja przez całą przygrywkę zastanawiałam się, co to za kolęda. Dopiero przy pierwszych słowach zorientowałam się, że jest to "Wśród nocnej ciszy". W życiu bym nie powiedziała, że to jest to. Na drugiej zwrotce spełzłam na dół, aby poczekać na odpowiednią chwilę wejścia na ambonę i przeczytania tego, co się dostało. Jednak organista jak na złość nie chciał zbyt szybko skończyć swojego występu. Ok., tylko że ja z każdym jego uderzeniem palca o klawisz denerwowałam się coraz bardziej. Choinka, kilkanaście razy już czytałam coś, ale chyba nigdy aż przed taką publicznością.
Wreszcie zabrzmiał ostatni akord i ksiądz zaintonował "W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Łaska Pana Jezusa...". Mogłam już wejść na ambonę i dać popis swoich możliwości. Ze stresu pomyliłam się w dwóch miejscach, ale poza tym - dałam radę. Jeszcze bałam się, że strącę bombkę z rachitycznych gałązek, na szczęście nie udało mi się tego dokonać. A uwierzcie mi, mam różne talenty. 
Potem spokojnie wróciłam na górę, bo przecież sprawiłam swoją powinność. Odłożyłam podkładkę z tekstem na bok i stanęłam z innymi przy mikrofonach. W sumie uważam się za normalną osobę i robię wszystko, aby mnie tak traktowano. I nawet mi się to udaje. A tym czytaniem zaskoczyli mnie niesamowicie.

10 komentarzy:

  1. Takie zaskoczenia hartują i nabywasz pewności siebie, brawo TY :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, chociaż mimo wszystko wolałabym o tym wcześniej wiedzieć

      Usuń
  2. brawo, cieszę się z Tobą :)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  3. najważniejsze, że stres Cię nie zjadł do końca :) następnym razem będzie lepiej, bo najgorzej jest pierwszy raz wyjść ze swojej strefy komfortu. buziaki Wielka Kobieto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nie był mój pierwszy raz, ale na pewno jeszcze nie czytałam przed tak dużą publicznością

      Usuń
  4. Karolinko najważniejsze, że dobrze się skończyło i opanowałaś tremę.
    Pozdrawiam serdecznie:).

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdy miałby lekki stres przed takim wystąpieniem ... wiem ,co piszę i wiem, o czym Ty piszesz ;) też kiedyś czytywałam na mszach komentarze i czytania, i inne ... niby ludzie i tak nie pamiętają, o czym ten komentarz był, ale zawsze chce się wypaść bardzo dobrze.
    A Ty dajesz radę :)

    Organista Wasz musi być niezłym artystą, żeby tak grać ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że nie będą pamiętać, o czym czytałam, więc może to i lepiej :). Z drugiej strony, gdybym była tak bardzo beznadziejna w tym czytaniu, to raczej by mi nikt nic nie dał, więc chyba nie jest tak źle :).
      O tak, organistę mamy nie do podrobienia, chociaż oni zmieniają się na tym stanowisku jak w kalejdoskopie. Tego jeszcze wcześniej nie widziałam...

      Usuń