Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

sobota, 29 grudnia 2018

848. Goście, goście i po gościach

Przyjechała do mnie dzisiaj rodzina od strony taty. Chciała po prostu mnie odwiedzić. Kiedy ostatni raz tutaj byli? Chyba jeszcze w czasach, kiedy mieszkałam z rodzicami. Czyli minimum 5 lat temu. Co prawda widzieliśmy się jeszcze w 2015 roku, a z ciotką D. jeszcze częściej, wszak nie raz nocowałam u niej podczas studiów w Krakowie, ale to i tak szmat czasu.
Szczerze powiedziawszy nawet nie spodziewałam się ich wizyty, a na pewno nie teraz. Mieszkają w górach, bądź w Wadowicach, to nie jest takie hop siup wyrwać się chociażby na jeden dzień tutaj do Zagłębia. Co prawda teraz i tak mają lepiej niż kilka lat temu - ciocia A. i jej synowie porobili sobie prawa jazdy i szaleją po drogach powiatu mucharskiego, ale wiadomo - jest gospodarka, jest obowiązek. Poza tym zawsze jak przyjeżdżali, to przeważnie na wiosnę. Dlatego szczerze zaskoczył mnie telefon cioci A. z zapowiedzią, że przyjadą do mnie w tą sobotę w odwiedziny. Powiedziałam o tym w rodzinnym domu i od razu zaczęły się gorączkowe przygotowania. Chwilami miałam nawet wrażenie, że to sam papież ma do nas przyjechać, a nie rodzina.
Ku mojemu zaskoczeniu pojawili się u nas ok. godziny 10:00. Spodziewałam się ich raczej koło południa. Szybko jednak wyjaśniło się, że przyjechali tylko na jeden dzień, ponieważ w domu zostawili najmłodsze dziecko z dwójką starszych i babcią. Starsi pewnie rozeszli się do swoich dziewczyn, a zostawienie seniorki rodu z K. grozi wybuchem wojny domowej. Jak mus to mus, chociaż myślałam, że zostaną do jutra. Tym bardziej, że przywiózł ich najstarszy syn cioci A. - T. Ależ on wyrósł. Ale co się dziwić, w końcu ma te swoje 23 lata na karku. A ja pamiętam go jeszcze jako ciągle psocącego 2-4 latka. Jak te lata szybko lecą...
Zresztą nie tylko lata lecą, ale też godziny. Ani się obejrzałam, a nasi goście musieli się już zbierać. Trochę szkoda, ale nic nie może wiecznie trwać. Grunt, że posłuchałam kilka nowych i starych historii rodzinnych, przy niektórych zrywając wręcz boki. No i pogadałam sobie z T. jak za dawnych lat. Nawet nie wiecie jak kiedyś lubiliśmy ze sobą gadać. A może to ja lubiłam, bo on zawsze mnie słuchał? W każdym razie w przyszłym roku musimy wybrać się do nich z rewizytą. Podobno wujostwo tyle naopowiadali K. o mnie, że aż ona sama chciała do nas przyjechać. Niestety, przeważyły tutaj względy logistyczne - sześć osób nie weszłoby do samochodu, niestety...

14 komentarzy:

  1. odwiedziny rodziny bywają bardzo przyjemne:)
    okularnicawkapciach.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mili goście z radością są witani.
    Miłej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, najbardziej ucieszyłam się z wizyty T. wszak kiedyś całe wakacje spędzaliśmy razem

      Usuń
  3. Takie spotkania są czasami potrzebne i lepiej spotykać sie przy miłej okazji...
    My też czekamy na gości, bo mój syn ma dziś urodziny, zakończymy stary rok urodzinami młodego pokolenia:-)
    Uściski, Karolino:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem spóźnione życzenia dla syna.
      My musimy się w tym(2019) roku zrewanżować i wpaść do nich z rewizytą. Tylko co wtedy zrobić z Puśką?

      Usuń
  4. Milo spotkać się z rodzina której dawno się nie widziało

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne i ważne są takie rodzinne spotkania.Czas tak szybko ucieka...
    Uściski, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ileż można powspominać podczas takich spotkań. I tylko żal, że są one tak rzadkie...

      Usuń
  6. Kiedyś rodzina częściej się spotykała, teraz, w tym zabieganym świecie jest to coraz rzadsze, dlatego cieszę się że wspaniale spędziliście te parę godzin.
    Karolinko, życzę Ci wspaniałego 2019 roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tak krótko, ale cieszmy się z tego co jest. Mam nadzieję, że na następne spotkanie nie będzie trzeba czekać kolejnych 5 lat :)

      Usuń
  7. Wczoraj próbowałam dodać tutaj komentarz, ale coś się nie udało - złośliwość rzeczy martwych. W każdym razie fajnie poczytać o tym, jak w okresie okołoświątecznym rodzina spotyka się dlatego, że chce, a nie tylko dlatego, że „tak wypada”. Szczęśliwego Nowego Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był jak najbardziej ich spontaniczny przyjazd, ale jakże udany.

      Usuń