Za kilka godzin skończy się 2018 rok i wejdziemy w nowy 2019. Jaki był ten mijający rok? Ani specjalnie dobry, ani zły. Był zwyczajny, toczący się normalnym rytmem. Były w nim i wzloty i upadki. Powody do łez, i do śmiechu. Sukcesy i porażki. Bo chociaż staram się tutaj pisać głównie o dobrych rzeczach, to nie można zapominać, że mimo wszystko złe rzeczy też mnie nie omijały. 365 dni temu miałam przed sobą pustą, niezapisaną kartę. Dzisiaj wiem, że zapisałam ją w dobry sposób, a na pewno najlepszy, jaki mogłam. Cieszy mnie też poszerzenie znajomości internetowych, przybycie mi stałych czytelników. Może nie piszę tutaj jakoś specjalnie wyśmienicie, ale mam wrażenie, że lubicie tutaj wpadać. Wiem, że niektórych z Was może niepokoić to, że nagle przestałam komentować Wasz blog, ale to może oznaczać chociażby to, że zaczęłam czytać go od początku. W tym roku przeczytałam wiele Waszych blogów, dzięki czemu miałam okazję poznać Was jeszcze lepiej.
Kochani, na ten wyjątkowy wieczór życzę Wam udanej zabawy w gronie przyjaciół, czy też rodziny. Niech Nowy 2019 rok przyniesie Wam wszystkiego co najlepsze. Zdrowie - by było, szczęście - by się mnożyło. Podejmujcie odważne decyzje, aby potem niczego nie żałować. Pamiętajcie - życie jest tylko szybko przemykającą chwilą, drugiej okazji na pewne rzeczy już nie będzie. A bawiąc się dzisiaj zwracajcie też uwagę na to co się dzieje dookoła. Już nie mówię o urwanych rękach i poparzeniach, bo o tym media trąbią co rok. Bardziej mi chodzi o takie sytuacje jak opisana poniżej. Czasami, jak czytam takie sytuacje, to zastanawiam się, gdzie my, ludzie, mamy rozum. I sama nie wiem jaka jest na nie odpowiedź.
Ktoś włożył biednemu psu w pysk odpaloną petardę. Nie sposób sobie wyobrazić co musiało przejść to biedne zwierzę.
Takie przypadki jak ten tylko udowadniają, że niektóre osoby są potworami w ludzkiej skórze. Dla przyjemności, bądź zwykłego żartu, potrafią zgotować bezbronnej istocie prawdziwe piekło. Do końca nawet nie wiadomo, co nimi kieruje. Może chcą wyładować swoją agresję, a może robią to z nudów lub po to, aby komuś zaimponować.
Bonita był ślicznym psem. Pewnego dnia został znaleziony na ulicach Houston w Teksasie. Miał częściowo rozdarty pyszczek, a jego oczy niemal wyszły na wierzch.
Kobieta, która znalazła zwierzę, zaalarmowała praktycznie wszystkie możliwe ekipy ratunkowe. Widząc ogrom jego cierpienia, chciała mu jak najszybciej pomóc. Niestety, w lecznicy do której pies został zabrany okazało się, że jego rany są zbyt rozległe. Weterynarz nie widział możliwości uratowania Bonity i zrobił mu zastrzyk usypiający, w celu przerwania jego cierpień.
Zwłoki Bonity zostały przetransportowane do Houston Humane Socjety, w którym wykonano zdjęcie rentgenowskie jego zmasakrowanego pyszczka. Odkryto na nim, że rozdarcie powstało w wyniku wybuchu petardy. A ponieważ mało prawdopodobne jest to, żeby psiak sam wziął ją do pyska uznano, że ktoś celowo ją mu tam wsadził, albo rzucił już zapaloną i zachęcił Bonitę do aportowania.
Karolino, piszesz bardzo ciekawie i od serca:-)
OdpowiedzUsuńLudzie bywają okrutni lub bezmyślni i pewnie będą, a my niewiele możemy na to poradzić, ale próbować trzeba.
Dobrego roku!
Mnie się już nie chce komentować tego, co co niektórzy wyprawiają ....
OdpowiedzUsuńUdanego nowego roku, Karolinko i niech zapisze się jak najlepiej :)
Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Pusi oby w przyszłym roku nigdzie już nie próbowała wychodzić ! Spełnienia marzeń!
OdpowiedzUsuńPS z tym czytaniem od początku... Dobrze że u mnie więcej zdjęć niż tekstu na początku :)
Bo ludzie są po prostu głupi. Zbyt głupi, aby mieć 'władzę' nad wszystkim.
OdpowiedzUsuńSzczęśliwego nowego roku!
Szczęśliwego Nowego Roku, Karolinko!
OdpowiedzUsuń