| Beatyfikacja Jana Pawła II (źródło zdjęcia) |
Do chóru na ziemi przyłączył się nasz chór anielski. Chcieliśmy uczcić nie tylko nowego błogosławionego, ale naszą Królową i Matkę. Poświęcony jej miesiąc rozpoczął się wspaniale - od beatyfikacji ulubieńca. Nic dziwnego, że Karol przyszedł na świat w maju i również w maju ocalał z zamachu. Także trzynastego maja - w roku 2005 - Benedykt XVI publicznie ogłosił wcześniejsze rozpoczęcie jego procesu beatyfikacyjnego. A pierwszego maja roku 2011 ogłosił go błogosławionym. Była to niedziela - pierwsza po Wielkanocy - Niedziela Miłosierdzia.
Spojrzałem z wdzięcznością na Karola. Oby każdy Anioł Stróż miał takiego podopiecznego. Jakże łatwo byłoby nam wtedy spełniać naszą misję. Życzę tego wszystkim moim braciom, którzy strzegą was i prowadzą od momentu poczęcia i narodzin po koniec ziemskiej wędrówki. Bardzo liczą oni na to, że będziecie ich prosić o pomoc, radę, wskazówki i obronę, bo po to Najwyższy stawia ich przy Waszym boku. Razem będziecie niezwyciężeni - jak Karol.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I tutaj kończy się historia człowieka, który "odmienił oblicze Ziemi. Tej Ziemi". Ale wraz z odejściem Jana Pawła II nie skończyło się kiełkowanie ziarna, które zasiał za życia. A może to ziarno wydało jeszcze bardziej obfite owoce? Może nie u wszystkich, bo podobnie jak w Ewangelii, czasami ziarno padło na skały, innym razem między ciernie, a jeszcze kiedy indziej na ziemię jałową. Ale padło też na ziemię żyzną, która pozwoliła mu wzrastać ku górze.
Teraz, po latach, warto sobie zadać pytanie, co z jego nauki we mnie zostało i szczerze sobie na nie odpowiedzieć.
A ja po dwóch dniach życiowego zawirowania pozwolę sobie pobuszować po Waszych blogach :). W ogóle to był szalony dla mnie czas, ale wiecie, artykuł na temat wartości jakimi kierowali się państwo Wojtyłowie przy wychowaniu dzieci sam by się nie napisał(po to był mi potrzebny ten stos książek widoczny w jednym z postów). Co prawda obawiałam się, że za późno go wysłałam(termin był do 15 maja, a ja wysłałam 16 maja, ale o 4:28 nad ranem), jednak chyba to przeszło, bo otrzymałam meil zwrotny z podziękowaniami i papierologią stosowaną do wypełnienia. Mam tylko nadzieję, że Pani Dyrektor się nie wścieknie na mnie jeszcze bardziej, ale z drugiej strony... No co ja na to poradzę, że chcę się rozwijać?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I tutaj kończy się historia człowieka, który "odmienił oblicze Ziemi. Tej Ziemi". Ale wraz z odejściem Jana Pawła II nie skończyło się kiełkowanie ziarna, które zasiał za życia. A może to ziarno wydało jeszcze bardziej obfite owoce? Może nie u wszystkich, bo podobnie jak w Ewangelii, czasami ziarno padło na skały, innym razem między ciernie, a jeszcze kiedy indziej na ziemię jałową. Ale padło też na ziemię żyzną, która pozwoliła mu wzrastać ku górze.
Teraz, po latach, warto sobie zadać pytanie, co z jego nauki we mnie zostało i szczerze sobie na nie odpowiedzieć.
A ja po dwóch dniach życiowego zawirowania pozwolę sobie pobuszować po Waszych blogach :). W ogóle to był szalony dla mnie czas, ale wiecie, artykuł na temat wartości jakimi kierowali się państwo Wojtyłowie przy wychowaniu dzieci sam by się nie napisał(po to był mi potrzebny ten stos książek widoczny w jednym z postów). Co prawda obawiałam się, że za późno go wysłałam(termin był do 15 maja, a ja wysłałam 16 maja, ale o 4:28 nad ranem), jednak chyba to przeszło, bo otrzymałam meil zwrotny z podziękowaniami i papierologią stosowaną do wypełnienia. Mam tylko nadzieję, że Pani Dyrektor się nie wścieknie na mnie jeszcze bardziej, ale z drugiej strony... No co ja na to poradzę, że chcę się rozwijać?
Idealnie w punkt - akurat dziś ten epilog.
OdpowiedzUsuńSuper to. Aż mi się łezka w oku zakręciła. Od zawsze podziwiałam naszego Papieża i będę nadal podziwiać. To na prawdę Wielki człowiek, który zasłużył na Niebo.
OdpowiedzUsuńNasz Papież zawsze będzie dla mnie najważniejszy. Idealnie zakończenie w przeddzień urodzin.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Karolinko:)
Po przeczytaniu tytułu dzisiejszego woisu od razu myśl, ale wycyrklowałaś termin:)
OdpowiedzUsuńChyba najpiękniejszy odcinek. Najbardziej skupiałam się na treściach włożonych w usta Anioła, bo fakty z życia Papieża były mi znane, ale sposób przedstawienia z pozycji Anioła była przez autora wyjątkowo trafnym sposobem opisu duchowości tego kochanegoi niezapomnianego Papieża.
Karolinko, nisko Ci się kłaniam za podjęcie się tego dzieła. Błogosławionej nocy :)
Fantastyczna opowieść, dziękuję, że nam ją podałaś. Piękny gest.
OdpowiedzUsuńpiękna to była historia!
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
I w maju Ty pisałaś o Naszym Papieżu :) Ale wiesz co... szkoda, że to już koniec :) Mam problem z laptopem i tak mnie jakby mniej ale jestem :) Buziaki Kochana :)
OdpowiedzUsuńKarolinko, dziękuję Ci za pracę, którą włożyłaś w przepisanie tego pamiętnika i podzielenie się nim z nami.
OdpowiedzUsuńBuziaki.
Świetny tekst!
OdpowiedzUsuńWitaj szumem deszczu za oknem
OdpowiedzUsuńPodziwiam i gratuluję wysiłku, który włożyłaś w opisanie tej historii
Pozdrawiam ciepło Karolinko