Z tym budowaniem Bożego Grobu to okazało się, że "przyszłam na gotowe". Przynajmniej tyle usłyszałam od Księdza Niosącego Światło. Podobno liczył na to, że zostanę po wczorajszej Mszy świętej. I powiem Wam, że zostałam. Ale że nikogo nie było w kościele, ani księży, ani parafian, a grób był już praktycznie postawiony, zaś w ogłoszeniach było, że zapraszają panów w poniedziałek, wtorek i środę, no więc wniosek nasunął mi się taki, że wieczorem już nic nie robią. Mój błąd? Być może, ale to jednak nie moja parafia, więc wolałam się nie narzucać.
Dzisiaj jednak po Mszy zauważyłam, że księża krzątają się po kościele, więc postanowiłam chwilę poczekać i niby tak przypadkiem podeszłam pod ołtarz, aby z bliska zobaczyć dekorację świąteczną. Niemal od razu zauważył mnie ksiądz proboszcz i ze swoją wrodzoną bezpośrednością zapytał, czy zostaję do pomocy w dokończeniu przygotowania Ciemnicy oraz Grobu Pańskiego. Odpowiedziałam mu, że jeżeli mogę, to chętnie. Na to kazał mi poczekać na Księdza Niosącego Światło, który na chwilę poszedł na plebanię. A że akurat drugi z wikarych rozbierał dekorację wielkopostną, więc mu pomogłam na tyle, na ile mogłam. Całego baneru ze stelażem bym nie dała rady przenieść, ale pojedyncze elementy dekoracyjne - już tak. W zasadzie nie było tego tak dużo i w miarę szybko to wszystko ogarnęliśmy. Potem jeszcze poprzestawiano duże donice z zielonymi roślinami, które stały w przedsionku kościoła. Tego też raczej bym nie zrobiła, więc wykorzystałam złotą zasadę, że jeżeli nie potrafię pomóc, to przynajmniej nie przeszkadzam.
Dopiero wtedy pojawił się ksiądz Niosący Światło niosący skrzynię z narzędziami. Tak jak pisałam na początku - większość prac budowlanych zostało już wykonanych, teraz zostały już tylko tzw. prace wykończeniowe, które może są niepozorne, ale nie mniej ważne. Polegały one głównie na ustawieniu podświetlenia Ciemnicy i Grobu Pańskiego i ogólnego zabezpieczenia całej dekoracji przed rozpadnięciem się w drobny gruz i pył. Czyli, jak można się domyśleć, było to wszelkie dokręcanie, doklejanie, dopasowywanie tak, aby wszystko jakoś ze sobą współgrało i współharmonizowało. Każde oko okazywało się tutaj niezbędne, bo pomagało ocenić wszystko z różnej perspektywy. A to z kolei było ważne, bo na przykład takie lampy rzucają światło pod różnym kątem w zależności od tego, gdzie kto stoi. I tak mogą nazbyt razić wiernych stojących w jednej z części kościoła. Dlatego ksiądz prosił, aby tych kilka osób będących w kościele chodziło po nim i sprawdzało jak pada światło oświetlające Grób od strony ołtarza w różnych jego miejscach. A potem wspólnie decydowaliśmy, jak najlepiej ustawić oświetlenie.
Oprócz tego ksiądz poprosił mnie o pomoc w podklejeniu tła Ciemnicy, które jest reprodukcją obrazu Hieronima Bosha - "Siedem grzechów głównych". Ci, którzy chodzili na Gorzkie Żale wiedzą, że jest to nawiązanie do kazań wygłoszonych w ich trakcie, nawiązujących właśnie do tego obrazu. Za pierwszym razem myślałam, że ściągnął ich treść z Internetu. Ale nie, przeszukałam sieć i nie znalazłam ich. Wynika z tego, że ksiądz Niosący Światło naprawdę wszystko sam wymyślił i wcielił w życie. I chyba to jest jedna z jego unikatowych w dzisiejszym świecie cech, która wzbudza we mnie pełen szacunek do niego - że nie idzie na łatwiznę, nie szuka gotowców. On szuka przykładów z życia, z zasobów kultury, z wiary, które najlepiej obrazowałyby omawiany temat, chce zainteresować wiernego na różne sposoby i chyba mu się to udaje. I naprawdę dziwnie mi się słuchało jego pełnych pokory słów, że on też ma problem z wieloma z tych grzechów. Bo jest tylko człowiekiem, który grzeszy, upada i też korzysta z sakramentu pokuty i pojednania. Z tego wszystkiego zapomniałam go zapytać do którego z grzechów nawiązał ostatnio, bo niestety, nie mogłam na nim być. Ale kiedyś go o to zapytam.
| "Siedem grzechów głównych i cztery rzeczy ostateczne" albo "Stół Mądrości", obraz Hieronima Bosha |
Oprócz tego jeszcze czasami podawałam panu Gabrielowi rzeczy, o które mnie prosił (młotki, śrubki itp.), a także podkleiłam wraz z księdzem kable od przedłużacza taśmą klejącą - najpierw tylko trzymałam mu ją za to kółko i rozwijałam, a potem poszłam krok dalej i powiedziałam coś w rodzaju: "Księże, ja to mogę przytentegować" - chodziło mi o przyciśnięcie taśmy do podłoża, tak aby lepiej przylegała, ale akurat zabrakło mi słów (to stwierdzenie "przytentegować" tak "spodobało się" księdzu i innym, że już do końca go używali w stosunku do mnie). Trochę przypominało mi to obklejanie boiska do gry w goadball, więc też nie było to dla mnie nie wiadomo jakim wyczynem. Potem jeszcze przycięłam nożyczkami taśmę klejącą, udowadniając że można to zrobić trzymając nożyczki oburącz (pan Gabryś miał co do tego pewne wątpliwości).
Na koniec wraz z innymi stanęłam, aby jeszcze raz spojrzeć na efekt naszej wspólnej pracy. Aż żałuję, że nie wzięłam ze sobą aparatu fotograficznego, aby Wam je pokazać. Ksiądz wykazał się znowu oryginalnym pomysłem. I jest dobrym przykładem na to, że mężczyzna też może być niesamowicie twórczy.
- Podoba ci się - szepnął do mnie ksiądz. Pokiwałam mu twierdząco głową. Właściwie niewiele pomogłam im w tym wszystkim, ale zawsze powtarzam sobie, że zrobiłam tyle, ile byłam w stanie. Bo przecież nie wszystko jestem w stanie wykonać. Ale te moje małe i na pierwszy rzut oka niepozorne kamyczki być może też pomogły zbudować wielką górę, a przynajmniej wypełniły szczeliny tych dużych na tyle, aby się nie rozsypały. Może w ten sposób zaoszczędziłam pracy drugiej osobie? Nie wiem, czy tak jest, ale na pewno chciałabym, aby tak było.
Jeszcze tylko poznosiłam na zakrystię to, co mogłam - skrzynki z narzędziami raczej nie przeniosłabym (zresztą podejrzewam, że ksiądz i tak by mi na to nie pozwolił), ale pojedyncze i lżejsze rzeczy nie stanowiły do mnie żadnego problemu. Zresztą tą skrzynkę to na plebanię, aby ksiądz już jej nie dźwigał, zwłaszcza, że widać było, że trochę go to wszystko zmęczyło. W zasadzie to on chyba jeszcze powinien się oszczędzać i niezbyt forsować, ale temu typowi człowieka raczej się nie przegada. Kiedyś mi powiedział, że najgorsze co dla niego jest to to, kiedy musi leżeć w szpitalu na leczeniu albo zabiegach. Bo zawsze wtedy ma pomysły co zrobić, ale nie może tego wykonać od razu. Musi się wtedy ćwiczyć w cnocie pokory i cierpliwości.
Wychodząc z kościoła zdałam sobie sprawę z tego, że nie zrobiłam dwóch rzeczy: nie złożyłam mu życzeń z okazji Wielkiego Czwartku i nie zapytałam go o jeszcze jedną rzecz. Zabrakło mi odwagi, a poza tym już nie chciałam go jeszcze przetrzymywać i męczyć. Niech odpocznie, bo napracował się niemało.
Niektórzy się starają by ładnie przyozdobić ....
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt Karolinko
Karolinko, cieszę się, że znalazłaś "swoją" parafię, myślę, że tutaj będziesz się dobrze czuła i zostaniesz doceniona.
OdpowiedzUsuńSerdeczności.
Dobrze, że odnajdujesz się w pomaganiu innym i łatwo nawiązujesz kontakt .
OdpowiedzUsuńSpokojnych Świąt Wielkanocnych, radości, miłości, nadziei i dużo zdrowia.
Spokojnych świąt, Karolinko.
OdpowiedzUsuńZ pozytywnymi myślami i uśmiechem na ustach...
Wesołego Alleluja Karolinko. Łagodność to spokój, o który warto dbać :-) mam nadzieję, że w święta nadrobię zaległości w czytaniu . Pozdrawiam :-)
OdpowiedzUsuńOch, wszyscy jesteśmy grzeszni, dlatego staramy się być lepsi, inaczej nic nie miałoby sensu...
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego! Widzę, że zawsze znajdziesz możliwość do pomocy. :)))) Dowiedziałam się właśnie od Ciebie, że takie dekoracje to dość trudna sprawa z ustawieniem światła itd. Nie przypuszczałam nawet :)
OdpowiedzUsuńRadosnej błogosławionej Wielkanocy Karolinko :)
OdpowiedzUsuńJesteś bardzo zaangażowana, Karolino. Niepojęte, skąd Ty bierzesz na to wszystko czas.
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci spokojnych, szczęśliwych świąt.
Karolinko, tło interesujące, te "Siedem grzechów głównych" wg Hieronima Bosha robią wrażenie i skłaniają do przemyśleń. A Twój wkład był na maksa, miał duszę i serce.
OdpowiedzUsuńWitaj przedświątecznie Karolinko
OdpowiedzUsuńDzisiaj chciałabym złożyć tylko życzenia. Nadchodzące święta nie pozwalają się rozpisywać.
Zatem:
Niech Chrystus Zmartwychwstały przyniesie do Twojego domu radość, ciepło, zdrowie, spokój...
Niech przez cały rok obdarza Cię swoim błogosławieństwem.
Pełnych wiosennej nadziei Świąt Wielkiej Nocy
Do następnego napisania - mój ostatni mail dotarł?
Radosnych świąt, u nas w tym roku bardzo skromny grób ale światła robią swoje.Pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńSpokojnych i Radosnych Świąt dużo zdrówka przede wszystkim dla Ciebie i najbliższych. Odpocznij przede wszystkim od Wszystkiego !!! Nie możesz ciągle pomagać !!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
OdpowiedzUsuńDobra, co z serca do serca płynie
I dużo pięknej wiosny wokół,
Niechaj w radości czas ten minie,
w miłości, która jak co roku
nadzieję niesie, zieleń, kwiaty
i słońce co wszystko rozjaśni!
Niechaj w tym świętym, pięknym czasie,
nie będzie smutków ani waśni,
niech tylko dobro w nas rozkwita,
jak wiosna, co Wielkanoc wita.
Szczęśliwego, wspaniałego Czasu życzę Ci na te Święta i serdecznie pozdrawiam!
W te radosne Święta Wielkanocne życzę Ci mnóstwa uśmiechu, ciepła rodzinnego, pysznych przysmaków i wspaniałych chwil spędzonych w gronie najbliższych. Niech będzie to czas pełen błogosławieństw i wzajemnej życzliwości!
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt! 🐣⛪🐇
Angelika
Kochana Karolinko!
OdpowiedzUsuńŻyczę ciepłych, pełnych nadziei świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Niech nadchodzące dni będą przeżyte w Radości, Pokoju i Życzliwości.
Wesołego Alleluja!
Z okazji Wielkanocy życzę, by nie zabrakło Ci sił i zapału dla Twojej działalności. Szczerze podziwiam od lat. Dlatego niech zdrowie Ci dopisuje, a uśmiech i dobry humor towarzyszą w życiu. Uściski.
OdpowiedzUsuń