Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 5 czerwca 2024

1948. O życiu na emigracji od kuchni

W czasie, kiedy wchodziliśmy do Unii Europejskiej, w Telewizji Polskiej zaczęto nadawać program "Europa da się lubić", przybliżający Polakom kulturę, tradycje i obyczaje innych członków tej wspólnoty. Myślę, że wielu z Was kojarzy piosenkę w wykonaniu Krzysztofa Krawczyka rozpoczynający każdy odcinek:
Ponieważ już wtedy wszystko co związane było z geografią ciekawiło mnie niezwykle mocno, w niemal każdą sobotę, w którą leciał program, powyższy motyw rozbrzmiewał z telewizora w pokoju moich rodziców. Ja zaś z zaciekawieniem przysłuchiwałam się temu, co mówią na dany temat Anglik Kevin Aiston, Niemiec Steffen Moller, Włoch Paolo Cozza, Francuzka Elisabeth Duda, czy też Hiszpan Conrado Moreno. A to przecież tylko niektórzy obcokrajowcy występujący w programie. W każdym odcinku pojawiał się też gość specjalny, najczęściej Polak, który dzielił się punktem widzenia swoich rodaków na dany temat. W tamtym okresie wiedza nie była jeszcze tak bardzo na wyciągnięcie ręki, dlatego z zainteresowaniem oglądałam poszczególne odcinki wyobrażając sobie, jak się mieszka i żyje za granicą. Wielokrotnie wykorzystywałam też tą wiedzę w szkole, podczas lekcji najpierw przyrody, potem geografii, angielskiego, niemieckiego, a nawet WOSu. 
Gospodarzem programu była Monika Richardson, która wielokrotnie w nim podkreślała, że mieszka na stałe w Anglii. Oj, jak ona mi, dwunasto-, trzynasto-, czternastoletniemu dziecku wtedy imponowała, że potrafi godzić ze sobą te przysłowiowe "dwa światy". Z czasem jednak wróciła do Polski. Na początku zastanawiałam się dlaczego, wszak Anglia wydawała mi się europejskim Eldorado. Z czasem mi to jakoś przeszło. Ostatnio jednak trafiła w moje ręce książka "Pożegnanie z Anglią" będąca zapisem rozmowy, jaką przeprowadziła z nią Małgorzata Pietkiewicz. Przypomniało mi się, nad czym myślałam w czasach licealnych (ewentualnie ostatniej klasie gimnazjum) i stwierdziłam, że może odpowiedź znajdę w tejże książce.
Tytuł: "Pożegnanie z Anglią"
Autor: Monika Richardson, Małgorzata Pietkiewicz
Wydawnictwo: Czerwone i czarne
Warszawa 2012
Ilość stron: 248

Wydaje mi się, że osoby Moniki Richardson nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiać. Przez lata prowadziła program rozrywkowy "Europa da się lubić", w którym przybliżała Polakom realia życia w różnych państwach należących do Unii Europejskiej (a nawet jeżeli nie z tego programu, to ze skandali obyczajowych z jej udziałem). Sama przez wiele lat mieszkała w Wielkiej Brytanii, wtapiając się w jej historię i kulturę, które stały się niejako częścią jej samej. Tam poznała dwójkę swoich mężów, tam urodziły się jej dzieci. 
Nic nie wskazywało na to, że wróci na stałe do Polski. A jednak tak się stało. Małgorzata Pietkiewicz po powrocie Moniki, postanowiła przeprowadzić z prezenterką wywiad - rzekę dotyczącą jej wspomnień z kilkunastoletniego pobytu w Wielkiej Brytanii. W ten sposób powstała książka "Pożegnanie z Anglią" ilustrującą życie codzienne na Wyspach, ale nie tylko. Monika wspomina w niej o swoich początkach fascynacji językiem angielskim, edukacji w tym kierunku, rodzinie. Opowiada też o związkach z mężczyznami, o wychowaniu dzieci "po angielsku", tamtejszym systemie edukacji, obchodzonych świętach, tradycjach narodowych, a nawet - stereotypach.
Myślę, że w książce znajduje się sporo obiektywnych opinii na temat codziennego życia na Wyspach. To prawda, że są one oparte na doświadczeniach Moniki Richardson, ale być może to właśnie to nadaje im autentyczności. Monika nie ocenia ludzi, wydarzeń, angielskich tradycji, czy też kultury. Po prostu mówi, jak tam się żyło na przełomie XX i XXI wieku. I chociaż od tego momentu minęło już sporo czasu i zapewne wiele się zmieniło, to jednak myślę, że warto sięgnąć po tą pozycję chociażby po to, aby zdobyć podstawowe informacje na temat życia w Anglii.

To był miły przerywnik balansowania pomiędzy notatkami z prawa rodzinnego i opiekuńczego, psychoprofilaktyki, terapii sztuką, a pisaniem eseju zainspirowanego jednym z rozdziałów książki "Człowiek jako istota opiekująca się", przygotowaniem prezentacji osoby Janiny Maciaszkowej i jej wkładu w rozwój pedagogiki opiekuńczej oraz napisanie projektu współczesnej instytucji opiekuńczej działającej w oparciu o wybraną historyczną koncepcję. Regularna nauka i przyswajanie wiadomości jest ważne, ale nie należy przy tym zapominać o odpoczynku. Wszystko powinno być zbalansowane i iść ze sobą w parze. Inaczej człowiek daleko nie zajdzie, bo albo pogrąży się w lenistwie, albo w pracocholizmie. Tego uczę moje dzieciaki, ale też sama staram się stosować to w codziennym życiu - znaleźć czas i na naukę, i na obowiązki, i na rekreacje, i na odpoczynek, i na przyjemności, jakimi jest chociażby czytanie książek.

18 komentarzy:

  1. Bardzo dobrze pamiętam ten program. Lubiłam go oglądać. Monika ciekawie go prowadziła, a od gości można było się czegoś ciekawego dowiedzieć. Mogliby przywrócić ten program.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten program był potem jeszcze emitowany bodajże w 2019 roku, ale to już nie było to samo. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Bardzo lubiłam ten program, od tego czasu w życiu pani Moniki wiele się zmieniło...
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w życiu każdego z nas wiele się zmieniło przez ten czas. A program rzeczywiście miał niebanalną, jak na tamten czas, formułę. Pozdrawiam

      Usuń
  3. I ja pamiętam ten program. Bardzo go lubiłam
    Pozdrawiam końcówką półrocza z moich zielonych stron

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ewenementem było to, że to był pierwszy tego typu program w tamtych czasach. I potrafił ciekawie przedstawić różne kwestie. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Oglądałam ten program, fajny był.Może powróci ale to już chyba to nie będzie, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On miał swoją reedycję bodajże w 2019 roku, ale to już nie było to samo. Pozdrawiam

      Usuń
  5. Widziałam parę odcinków tego programu ale jak okazało się, że tam było dosłownie wszystko wyreżyserowane, to straciłam ochotę na ciąg dalszy...

    Fajnie, że książka Ci się spodobała i w natłoku zajęć masz jeszcze czas na przyjemności :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, nawet jeżeli wszystko było w nim wyreżyserowane, to i tak w ciekawy sposób opisywał tradycję i kulturę innych krajów. Zwłaszcza w czasach, gdy dostęp do Internetu był mocno ograniczony. Pozdrawiam

      Usuń
  6. Ja również pamiętam ten program. Nie śledziłam go non stop, ale kilka odcinków oglądałam. Teraz bardzo lubię oglądać cykl "Polka za granicą" na TVN STYLE.
    Uściski Karolinko dla Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie widziałam wszystkich odcinków. Niestety nie mam TVN STYLE więc się nie wypowiem na temat programu, o którym piszesz. Pozdrawiam

      Usuń
  7. Oglądałem ten program. W sumie emigracyjne opowieści to coś jak studnia bez dna. Można pisać tomy o różnych historiach, przygodach ludzi za granicą mieszkających.

    Jak dla mnie powinno się piłkę nożną w Polsce odsunąć lekko na boczny tor i tam jakoś naprawić.

    Pozdrawiam!
    https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakie te opowieści bywają ciekawe i interesujące. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Rzadko oglądałam ten program, bo nie do końca odpowiadali mi Ci sami ludzie, którzy występowali w tym programie.
    Właśnie wczoraj zmarła matka Moniki Richardson, Barbarą Trzeciak Pietkiewicz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Niektórzy z nich faktycznie mogli działać na nerwy.
      Czytałam o śmierci mamy Moniki i jest mi po prostu przykro. Tym bardziej, że we wspomnianej książce Monika bardzo ciepło się o niej wypowiadała. Pozdrawiam

      Usuń
  9. Witaj, tez pamietam ten program, na tamte czasy bylo to cos WAS. . W tej chwili mlodzi ludzie sami jezdza zagranice I maja wlasne zdania I doseiadczenia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamtych czasach wyjazdy zagraniczne były rzadsze, to i z większą przyjemnością oglądało się takie programy. Pozdrawiam

      Usuń