Pamiętacie jak pod koniec maja pisałam Wam o przedstawieniu teatralnym zdominowanym przez grupę dzieciaków z młodszych klas podstawówki? Jeżeli nie, albo jesteście ciekawi, to odsyłam Was do >>tego<< wpisu. Muszę przyznać, że wielu z nas było trochę skołowanych i zmęczonych tym wszystkim. Potem jeszcze przez jakiś czas wymienialiśmy się spostrzeżeniami na ten temat, czy to na komunikatorze, czy też na uczelnianym korytarzu. Byliśmy zbulwersowani tym, co się wtedy działo na widowni, a raczej brakiem reakcji opiekunów na zachowanie dzieciaków.
Kilka dni później byliśmy w tym samym teatrze, tym razem nie na przedstawieniu, a na warsztatach opartych na wystawianej tam sztuce zatytułowanej "Tkaczka chmur". Chociaż tak właściwie to myślałam, że będą one związane bardziej z treścią przedstawienia, tymczasem okazało się, że dotyczą one wyrażania swoich emocji, co też jest prawdziwą sztuką.
Jak przystało na warsztaty, mieliśmy do wykonania różne zadania. Jednym z nich było "wykrzyczenie się" na różne sposoby, z tym że np. każdy z nas, stojąc w kole, miał to zrobić głośniej, czy też bardziej ekspresywniej od poprzednich osób. Musieliśmy też za pomocą gestu albo słów przedstawić jakąś emocję lub postać. Innym zadaniem było wymyślenie jakiejś historii (każdy dopowiadał jedno zdanie do poprzedniego), a następnie odegranie jej. Na koniec dostaliśmy kolorowe folie i mieliśmy za ich pomocą przedstawić różne emocje, odgrywając przy tym scenki. To było coś w stylu teatru cieni. Było przy tym dużo śmiechu, zwłaszcza że przy okazji po cichu "wyżyliśmy się" na niektórych wykładowcach. Ogólnie pani wykładowca, z którą mieliśmy przedmiot w ramach którego byliśmy na warsztatach robiła z nich fotorelacje, niestety finalnie nie zamieściła jej na wydziałowym fb, wiec zdjęć nie będzie.
Tym samym to wyjście do teatru przyćmiło nam nieco negatywne wrażenia, jakie mieliśmy po spektaklu "Inny". Myślę, że każdy z nas wyniósł z niego coś dla siebie, nawet jeżeli nie wykorzysta zaproponowanych zabaw do pracy z podopiecznymi. Mnie samej w głowie zrodziło się tyle na nie pomysłów, że chyba będę musiała je gdzieś zapisać, aby nie zapomnieć. Nie wiem kiedy, gdzie i czy w ogóle je wykorzystam, ale zawsze warto mieć je gdzieś spisane, aby w razie czego po nie sięgnąć. Ogólnie myślę, że teatroterapia jest bardzo ciekawą formą pracy z innymi, chociaż nie do końca docenianą i wykorzystywaną. Pozwala ona w niekonwencjonalny sposób wyrazić swoje emocje za pomocą ruchu ciała, mimiki, gestów itp. A to ważne, jeżeli mamy do czynienia z bardzo zamkniętymi w sobie osobami.
Ogólnie muszę poszukać w bibliotece książki, na podstawie której powstał spektakl "Tkaczka chmur" o tym samym tytule. Nie wiem dlaczego, ale czuję ogromną potrzebę poznania tej historii od strony książkowej. Co prawda na lubimyczytać.pl są same negatywne oceny na ten temat, ale jakoś się tym nie zrażam. Kto wie, może znajdę w niej inspirację na przyszłość do rozmowy z dzieciakami na temat choroby albo śmierci kogoś im bliskiego.
Bardzo ciekawe warsztaty, pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuńZawsze najlepiej sprawdzić samemu, każdy ceni co innego 😉
OdpowiedzUsuńjotka
Fajne warsztaty. Pomyślałam tylko, że gdybym tam była to bardziej pokazywałabym ruchami niż głosem;) No cóż, nie mogę krzyknąć, od razu tracę głos;) Pozdrawiam Karolinko:)
OdpowiedzUsuńCiekawe są takie warsztaty i z pewnością nabyte umiejętności i wiedza mogą przydać się kiedyś tam w przyszłości :)
OdpowiedzUsuńCiekawe warsztaty. Jeżeli chodzi o zachowanie dzieci to mam wrażenie że czasami opiekunowie nie potrafią zapanować nad dziećmi . Zastanawiam się co jest tego przyczyną może między innymi brak autorytetów, brak szacunku do starszych . Widzę to też w autobusach, sklepach... To wynosi się z domu ale to już temat na kiedy indziej.
OdpowiedzUsuń