Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 7 maja 2026

2353. "Oblubienico cieśli"

Józef był prostym cieślą mieszkającym tak jak Maryja w Nazarecie. Niewiele o nim wiadomo. Nie do końca wiemy, kto był jego ojcem - jedna Ewangelia mówi o Helim, inna o Jakubie. Wiadomo jednak, że był człowiekiem prawym, odpowiedzialnym i pełnym wiary. Z całą pewnością dlatego Bóg wybrał go na ojca swojego Syna. 
Już od jakiegoś czasu podobała mu się Maryja, był już z nią po ślubie. Jakież więc musiało być jego zdziwienie, kiedy dowiedział się, że spodziewa się dziecka, które w dodatku nie jest jego. Mógł oskarżyć ją o cudzołóstwo, co prawdopodobnie poskutkowałoby ukamieniowaniem dziewczyny. On jednak postanowił tylko od niej odejść, bez obwiniania jej o nic. Wziął na siebie brzemię bycia obiektem kpin i plotek w okolicy. Jak pisze ewangelista Mateusz, pewnej nocy ukazał mu się Anioł, tłumacząc co tak właściwie się stało (por. z Mt 1, 20-21). W tym momencie młody mężczyzna musiał wykazać się wiarą. Nie wziął widzenia jako zwyczajny sen, ale jako widzenie i przepowiednie tego, co ma nastąpić. Uznał Jezusa za swojego syna i tak go też traktował. Zapewne pradawnym zwyczajem wziął nowonarodzone Dziecię na kolana mówiąc: "Ja będę mu ojcem, a on mi będzie synem" (2 Sm 17, 14). To on go chronił podczas ucieczki do Egiptu, uczył rzemiosła, szukał wraz z Maryją, kiedy zaginął wracając z Jerozolimy. Tak wypełniał swoją odpowiedzialność.
Jednocześnie dbał o finanse i bezpieczeństwo całej rodziny. Być może to on robił wszystkie meble, jakie były w ich skromnym mieszkaniu w Nazarecie. Wszak niewiele z sobą przywieźli z dalekiego Egiptu. Jego uczucie do Maryi nie ustało, a trwało po kres jego życia. Nie była to jednak miłość fizyczna, a coś na wzór agape. Wiedział bowiem, że jej ciało ni nie należy do niego, tak samo jak nie należy do niego sam Jezus.
Święty Józef uczy współczesnych ojców mądrej, dojrzałej miłości, która nie patrzy na wiek. Wbrew pozorom nie był on  starym człowiekiem, jak przedstawiają go malarze na obrazach. Był młody, ale pełny wiary, nadziei i miłości. Wiedział, że miłość do drugiej osoby nie zaczyna się i kończy na zbliżeniu seksualnym. To coś więcej - zrozumienie, akceptacja, odpowiedzialność, zaufanie, drobne gesty. Ten piękny, uniwersalny pakiet sprawił, że stał się on idealnym kandydatem na opiekuna powierzonych mu osób.
"Oblubienico cieśli, pokój światu daj".

6 komentarzy:

  1. Ale mebli nie robi cieśla, tylko stolarz...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawe spojrzenie na postać Józefa, zwłaszcza w kwestii odczarowania wizerunku starca i pokazania go jako młodego, silnego mężczyzny. Podoba mi się, jak opisujesz jego dojrzałą miłość oraz odpowiedzialność, które pozostają niezwykle aktualnym wzorem we współczesnym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  3. 😀 pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie znałam tej historii o Józefie, uznałam Józefa za pewnik, zresztą tak jak i Maryję nie wnikałam nigdy w ich życiorysy, dziękuję za przybliżenie ich wizerunku.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam jeszcze kolędy że śpiewało się Józef stary a od jakiegoś czasu w nowszych wydaniach książeczek jest już Józef święty, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dojrzała to była miłość Karolinko, to prawda. W naszych czasach rzadko się spotyka takich mężczyzn jak Józef. Bez niego byłoby Maryi ogromnie ciężko. Na szczęście znalazła godnego opiekuna. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń