Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 21 maja 2026

2367. "Historii świata promieniu"

"Zza horyzontu wielka światłość wciela się w historię i zwyciężając mroki czasu staje się Pamiątką" - tymi słowami rozpoczyna się hymn Światowych Dni Młodzieży w Rzymie w 2000 roku. Owa światłość symbolizuje narodziny Jezusa Chrystusa. Dokonały się one za pośrednictwem Maryi Panny. Dlatego śmiało można ją nazwać promieniem tego światła. Promień, chociaż na pozór niewiele znaczący, daje i światło i ciepło. To promienie dostarczają je z oddalonego od Ziemi Słońca, powodując że nawet zimą możemy cieszyć się chwilami ciepła. Maryja swoją osobą niosła światu zarówno światło, jak i ciepło. Tam, gdzie się pojawiała, robiło się od razu radośniej. Nie przyćmiewała jednak blaskiem Tego, którego urodziła. Wiedziała, że to On jest najważniejszy, bo ma za zadanie przynieść światu zbawienie. Ona nigdy nie została do tego przeznaczona, On natomiast po to został zesłany z Nieba. Tak jak promień jest częścią całego Słońca, bez którego nie mogłoby ono istnieć i funkcjonować, tak Maryja była promieniem samego Syna Bożego, który pomagał mu w realizowaniu Bożego Planu.
Każdy z nas może być takim Promieniem, za światłem którego ludzie mogą zbliżyć się do Boga i poznać Jego dobroć i miłość. Czy potrafimy dostrzec drugiego człowieka? Czy potrafimy zauważyć jego smutki i problemy? Czy potrafimy go pocieszyć, wyciągnąć do niego rękę, czy może prędzej odwrócimy głowę tłumacząc się tym, że mamy swoje problemy. Nigdy nie wiemy, czy to właśnie nasze słowa nie będą tymi, na które czeka ta druga osoba. To trudne, wymagające poświęcenia i wyjścia ze strefy własnego konfortu. Być może nigdy też nie usłyszymy "dziękuję" za to, co zrobiliśmy. Może nam być przykro, ale tak naprawdę największą nagrodę otrzymamy tam, w Niebie - "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnieście uczynili".

"Historii świata promieniu - do Syna Swego nas prowadź"