Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 24 lipca 2017

Każdy ma swoje ścieżki chwały

Nasze ścieżki chwały
Życie przysparza nam przeszkód,
przez które wciąż się musimy przedzierać.
I walczyć,
walczyć z przeciwnościami losu
z naszymi własnymi słabościami
niekiedy z samym sobą.
A każde zwycięstwo cieszy niezwykle,
pozwalając iść po naszych ścieżkach chwały.
Nie każdy je rozumie,
ale każdy je posiada... 

Właśnie skończyłam czytać powieść "Ścieżki chwały" napisanej na kanwie prawdziwych wydarzeń sprzed ponad 90 lat. Pewien Anglik, George Mallory, od wczesnego dzieciństwa przejawia talent do wspinaczek wysokogórskich. Po latach zostaje wybrany jako członek wyprawy, której celem jest zdobycie jako pierwszym ludziom w historii, Mont Everestu. Piękna opowieść o ludzkiej odwadze, miłości do gór, poświęceniu, dylematach. I chociaż finał całej akcji jest niezbyt optymistyczny, to jednak książka daje czytelnikowi nadzieję, że każdy z nas ma szansę kroczyć swoimi ścieżkami chwały.
Dla jednych będą one stumilowym kamieniem, dla innych czymś z pozoru mało znaczącym. A co ja mogę zaliczyć do moich ścieżek chwały? Pierwsze co mogłoby się wysunąć na myśl, to 9 kolejnych świadectw z paskiem, liczne wygrane w różnych konkursach, czy też obronienie z wynikiem bardzo dobrym tytułu licencjata z zarządzania w fizjoterapii i sporcie osób niepełnosprawnych... Jasne, to jest ważne, ale są rzeczy, te niematerialne, które mogę zaliczyć do swoich ścieżek chwały. To posiadana wiedza, przyjaźnie, działalność w Oratorium, a chyba do największej z nich mogę zaliczyć mój zeszłoroczny wolontariat podczas zeszłorocznych Światowych Dni Młodzieży. Szczególnie cieszy mnie przyjęcie w poczet wolontariuszy posługujących już tam, w Krakowie. Powiem szczerze, że nie ukrywałam mojej niepełnosprawności i wynikających z niej ograniczeń, a jednak komisja rekrutacyjna uznała, że mogę im się tam przydać. Na szczególne wyróżnienie zasługują tutaj teamliderki(zupełnie nie wiem jak to się pisze), z którymi najbliżej współpracowałam - zawsze służyły radą i dobrym słowem. Papież Franciszek - człowiek, którego nie da się nie kochać! Już samo spojrzenie na jego pogodną, wciąż młodą duchem twarz, powoduje że człowiek czuje obecność Najwyższego. Zaś jego nauczanie to nie nudne katechezy, ale obrazowe dialogi z wiernymi. Lepszego wyboru kardynałowie nie mogli dokonać. Od tamtego czasu stałam się jakby śmielsza, pewniejsza siebie. To też mogę zaliczyć do moich ścieżek chwały.
I pojechał na lotnisko, z którego odleciał do Watykanu(nie zdążyłam na spotkanie z wolontariuszami w Tauron Arenie, ale "złapałam" Franciszka pod nią)
Kiedyś czytałam, że niepełnosprawni w reportażach telewizyjnych są przedstawiani jako bohaterowie, tak też na swoich blogach formują wpisy. Ale tak naprawdę każdy z nas jest bohaterem - bohaterem swojego własnego życia z mniej lub bardziej widocznymi ścieżkami chwały.

5 komentarzy:

  1. Czytałam dwie książki tego autora, podobały mi się :)
    Masz rację, każdy ma swoje ścieżki chwały!
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje Magdo, Archer świetne ma pióro i dobrze się go czyta. Mam nadzieję, że na tej jednej książce jego autorstwa się nie skończy.

      Usuń
  2. Karolinko, zainspirowałaś mnie do poszukania własnych ścieżek chwały...
    Serdeczne uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno Małgosiu znajdziesz niejedną swoją ścieżkę chwały

      Usuń
  3. Jejku, zaczytałam się. Przepiękny tekst.

    OdpowiedzUsuń