Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 4 lipca 2017

Taką fizykę to ja rozumiem

Ależ emocji dostarczył nam dzisiejszy dzień. Do Miejskiej Biblioteki Publicznej zawitał niejaki Pan Korek, który w bezstresowy sposób wprowadził najmłodszych w świat fizyki. Nie żadne nudne regułki zamieszczone w szkolnych podręcznikach, ale fascynujące eksperymenty z 10 wynalazkami, które zmieniły świat. Spotkanie to było otwarte, toteż zgromadziło uczestników innych miejskich półkolonii.
Z Oliwką czekamy na pokaz...
Pokaz trochę się opóźnił, ale opłacało się czekać. Chociaż wszystko było przygotowane pod najmłodszych, to i ja oglądałam wszystkie pokazy i eksperymenty z zapartym tchem. Och, czego tam nie było: prądnica, rurka, żarówka, próżnia, taczka, silnik odrzutowy, tłoczeń, mikrofon, śruba archimedesa i nie pamiętam co jeszcze. Wszystko było opatrzone krótką historią danego wynalazku oraz eksperymentem z jego wykorzystaniem. A coby eksperymenty nie były nudne, to brały w nich udział same dzieci. No może z wyjątkiem ostatniego z wykorzystaniem gaśnicy z CO2(o szczegóły nie pytajcie, ale powiem jedno - było ekscytująco. I trochę zimno...). Dzieciaki szczęśliwe, z całą pewnością wynieśli z zajęć o wiele więcej niż z suchych lekcji fizyki. Oczywiście wiem i pamiętam jak w szkole robiło się jakieś proste doświadczenia, ale można je policzyć na palcach. Dlatego jestem jak najbardziej za tego typu pokazami oraz zajęciami w miejscach typu Centrum Nauki Kopernik. Wiem, że bilety do niego nie są tanie, ale zdobyta tam wiedza zostanie na lata.

11 komentarzy:

  1. ciekawe spotkanie nauka przez zabawę zawsze jest ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi to się fizyka kojarzy ze strasznymi zadaniami.
    Od niedawna z człowiekiem ciężko chorym, który jest geniuszem. To dopiero jest zjawisko fizyczne :-) Ku pokrzepieniu serc :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. I tak właśnie się powinno uczyć - nie tylko fizyki :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Taki sposób przekazania wiedzy zawsze jest lepszy niż suche fakty z książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Karolinko, sama chętnie skorzystałabym z lekcji Pana Korka, bo jeśli chodzi o fizykę, to... lepiej nie pisać:)
    Buziaczki, kochana.

    OdpowiedzUsuń
  6. O ile chętniej siadalibyśmy do nauki fizyki gdyby ktoś własnie w tak ciekawy sposób ją prowadził, a tak to trudne i ciężkie do ogarnięcia regułki, a potem korepetycje... a są prostsze i przyjemniejsze sposoby nauczania
    uściski

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie tacy powinni być fizycy! Moja fizyczka w LO miała wykute zadania z pewnego zbioru i poruszała się tylko wokół nich. Mój mąż w technikum miał wspaniałego fizyka i do dziś ma fizykę " w jednym palcu".

    OdpowiedzUsuń
  8. To była wyjątkowa lekcja fizyki, a zademonstrowane doświadczenia można z powodzeniem powtórzyć na lekcjach fizyki czy też przyrody. Tym bardziej, że po każdym z nich wspólnie szukaliśmy odpowiedzi na pytanie "dlaczego". Zaręczam, że szkoła nie wyleci przy nich w powietrze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oby dzieciom zapał został :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie przedstawienie to nie tylko dla dzieci ciekawe :) Przyjemne z pożytecznym !

    OdpowiedzUsuń
  11. Doświadczenia to i ja uwielbiałam oglądać i brać w nich udział! Ale suchej teorii to nie cierpiałam!!! Zresztą zawsze byłam zdania, ze mi fizyka do niczego nie będzie potrzebna w życiu!!!

    OdpowiedzUsuń