Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

piątek, 8 maja 2020

1157. Paweł Zuchniewicz "Pamiętnik papieskiego anioła", część 18

BOMBA

- Gdzie? Pod mostem? - arcybiskup Sarajewa, kardynał Vinko Puljić, nie mógł uwierzyć własnym uszom. Jego kapelan skinął głową. Przed chwilą policja odnalazła potężny ładunek wybuchowy na trasie przejazdu papieskiego orszaku.
 - Dwadzieścia min przeciwczołgowych i plastik - powiedział kapelan. - Teren sprawdzono jeszcze wczoraj i było czysto. Uwagę mieszkańców zwróciło kilkoro podejrzanie zachowujących się ludzi. Musieli podłożyć to w nocy. Strach pomyśleć...
Puljić otarł pot z czoła. Było zimno, ale jemu zrobiło się gorąco. Za chwilę Jan Paweł II miał wylądować na lotnisku w Sarajewie, a tu taka wiadomość! Straszne! Bomba znalazła się pod mostem, przez który wiodła droga z lotniska do katedry. Później orszak papieski miał jechać bulwarem Mese Selimovica, który mieszkańcy miasta nazywali "Aleją Snajperów". Niby wojna skończyła się dwa lata temu, a jednak znalazł się ktoś, kto chciał wysadzić w powietrze papamobil. Czy nie znajdzie się ktoś inny ze snajperskim karabinem? Dobrze byłoby, gdyby Jan Paweł II pozwolił sobie założyć kamizelkę kuloodporną. Na to jednak nigdy nie chciał się zgodzić.Kiedyś przed pielgrzymką do szarpanej aktami przemocy Ameryki Łacińskiej, ktoś z otoczenia chciał go przekonać do takiego zabezpieczenia. Odpowiedział krótko: "Kto się boi i chce używać kamizelki, niech lepiej zostanie w Rzymie".

Od Anioła Stróża: Były pielgrzymki-marzenia papieża, które nigdy nie doszły do skutku. Szczególnie do Moskwy w Rosji i do Pekinu w Chinach. Były też takie, na które musiał czekać wyjątkowo długo. Należała do nich podróż do Sarajewa - stolicy Bośni i Hercegowiny, gdzie w połowie lat dziewięćdziesiątych toczyła się krwawa wojna między Serbami, a Bośniakami. W samym Sarajewie zginęło ponad dziesięć tysięcy ludzi. Już wtedy Jan Paweł II chciał tam pojechać, ale podróż odwołano, gdyż zagrożenie było zbyt wielkie. Udało się to dopiero trzy lata później, ale była to niezwykle trudna pielgrzymka. Nie tylko z powodu udaremnionego zamachu. 

Ceremoniarz papieski, arcybiskup Piero Marini, starał się stać tak, aby osłonić Jana Pawła II od przenikliwego wiatru. Niestety, pogoda nie dopisała w czasie Mszy odprawianej przez Ojca Świętego na stadionie w Sarajewie. Choć był to kwiecień, to z nieba sypał śnieg i panowało dojmujące zimno. 
 - Ojcze Święty, bardzo mi przykro, że tak to przebiegało, że uroczystość była tak trudna - powiedział Marini po uroczystości. 
 - Moje cierpienie to jest nic w porównaniu z tym, co przeszli ci ludzie - odparł papież. 

STO CZWARTA

Musiała tu przyjechać, choć jej choroba trwała już tak długo, że niemal do niej przywykła. Chciała choć z daleka zobaczyć papieża, który szczególnie w ostatnich latach stał się jej bliski, gdyż cierpiał podobnie jak ona.
Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny w tym roku obchodzone było w Lourdes wyjątkowo uroczyście. Mijało właśnie 150 lat od ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, która właśnie tutaj objawiła się dziewczynce, Bernadecie Soubirous. Z tej okazji Ojciec Święty postanowił przyjechać do położonego u stóp Pirenejów sanktuarium. Przybyła tu również nieznana mu Francuzka z Marsylii, która dwadzieścia lat wcześniej uległa wypadkowi samochodowemu. Doznała urazu kręgosłupa. Od tego czasu nosiła gorset, miała ciężkie migreny. Przed snem musiała zażyć lekarstwa uśmierzające ból i za każdym razem specjalnie ustawiać poduszkę, aby zminimalizować dolegliwości. 
Teraz wyglądała Jana Pawła II, który sam ledwo się poruszał, ale jednak zdecydował się na tę podróż. 
Papamobil podjechał w pobliże groty massabielskiej, przy której niegdyś Bernadeta ujrzała Białą
(źródło zdjęcia)
Panią. Ojciec Święty z trudem wyszedł z pojazdu. Dotarł do klęcznika. Był pochylony i blady. Ukląkł i w tym momencie zachwiał się gwałtownie. Byłby upadł, gdyby ktoś go nie podtrzymał. 
Przez chwilę trwał pogrążony w modlitwie. To chyba dodało mu sił, bo mógł, choć z trudem - przemówić do zgromadzonych.
 - Przybywając do groty massabielskiej - powiedział - pierwsze słowa pozdrowienia pragnę skierować do chorych, którzy licznie przybywają do tego sanktuarium, do tych, którzy im towarzyszą, do tych, którzy opiekują się nimi, i do ich rodzin. 
Przemówienie było bardzo krótkie. Na końcu Jan Paweł II podniósł drżącą rękę. 
 - Ja was błogosławię - wyszeptał, kreśląc znak krzyża. - W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego.
Stojąca w tłumie mieszkanka Marsylii poczuła się jakoś dziwnie. Ustąpiła sztywność, znikł gdzieś ból. "To pewnie z powodu emocji" - pomyślała. Ale to nie był skutek wzruszenia. Jej dolegliwości całkowicie minęły, tę noc po raz pierwszy przespała bez proszków, bez bólu i długiego poszukiwania pozycji, w której mogłaby zasnąć. Dwa dni później zgłosiła swoje uzdrowienie w Biurze Medycznym sanktuarium.

Od Anioła Stróża: Karol przeczuwał, że jego pielgrzymowanie po świecie dobiega końca. 
- Klękając tutaj, przy grocie massabielskiej, ze wzruszeniem odkryłem, że doszedłem kresu mojej pielgrzymki - powiedział w Lourdes. I miał rację. Była to jego sto czwarta podróż zagraniczna. Poza tym sto czterdzieści sześć razy wyjeżdżał poza Rzym i Castel Gandolfo, aby odwiedzić różne miejscowości we Włoszech(papież jest za razem prymasem Italii). Gdyby zsumować czas, który spędził poza domem, okazałoby się, że to ponad dwa lata. Jan Paweł II stał się największym pielgrzymem wszech czasów - przemierzył ponad 1 200 000 kilometrów, czyli przeszło trzykrotną odległość z Ziemi na Księżyc lub 31 okrążeń Ziemi wzdłuż równika. W ten sposób pokazał, że życie chrześcijanina jest jak wędrówka, a każdy dzień przybliża go do ostatecznego celu.

1 komentarz:

  1. Mam stary album o Janie Pawle II pt. "Pielgrzym pokoju i nadziei" - ten tytuł zawsze wydawał mi się tak bardzo trafny.
    Uściski, Karolinko.

    OdpowiedzUsuń