Programy komputerowe potrafią dzisiaj identyfikować osoby lepiej i szybciej niż jakikolwiek człowiek. Specjaliści odpowiedzialni za ochronę danych osobowych ostrzegają, że wkrótce trudno będzie zachować anonimowość i prywatność.
W niedalekiej przyszłości zanim zagadniemy nieznajomych będziemy mogli ich sprawdzić. Wystarczy, że zrobimy zdjęcie zwykłym smartfonem. Zostanie ono automatycznie porównane z miliardem zdjęć znajdującym się w internecie. Pomocne będzie tutaj specjalne oprogramowanie do automatycznego rozpoznawania twarzy. Korzystając z serwisów społecznościowych, będziemy mogli poznać nie tylko imię i nazwisko danej osoby, ale i inne informacje.
Technologia wyławiająca twarz spośród innych nie jest wcale taka nowatorska. Do niedawna była ona dostępna jedynie dla wybranych grup, takich jak policjanci lub tajne służby. Ich komputery już wiele lat temu w ciągu kilku sekund przetwarzały zdjęcia o ogromnej rozdzielności. Dzisiaj praktycznie każdy z nas ma taki komputer w kieszeni - smartfony standardowo wyposażone są w aparaty o dość wysokiej rozdzielczości, dwurdzeniowe procesory i dostęp do internetu. Wiele programów ma teoretyczną możliwość wyświetlania informacji o dowolnym sfotografowanym na ulicy przechodniu. W przypadku, kiedy takie działanie programów do rozpoznawania twarzy nie zostanie zabronione przez regulacje prawne, praktycznie każdy z nas będzie mógł zostać zidentyfikowany przez każdego. Będzie to metoda nie tylko na dowiedzenie się czegoś o osobie, która nam się podoba, ale też szukanie osób, które potem będzie można nękać czy okraść. Trafność wyszukiwania może wynosić nawet 97%, pod warunkiem, że dana osoba została oznaczona w bazie danych.
Użytkownicy Facebooka, Flickr i Google dodają prawie 3 miliardy zdjęć miesięcznie. Wśród nich znajdują się też takie, na których widnieją ludzie niezarejestrowani w tych serwisach. Kiedy zdjęcie zostanie załadowane, sugeruje na podstawie fotografii ze swoich zasobów, kto jest na nich widoczny. Jeśli ktoś jest nieznany, publikujący pytany jest o jego nazwisko. Na całym świecie każdego dnia ok. sto milionów nazwisk jest przyporządkowanych w internecie do widocznych na fotografiach osób. Podczas każdorazowego wprowadzania danych powiększa się baza rozpoznawalnych twarzy. Oprogramowanie może następnie zidentyfikować daną osobę na podstawie rozstawu oczu, położenia nasady nosa, czy też wysokości kości policzkowych. Chociaż służby graniczne w dalszym ciągu muszą się męczyć ze zdjęciami paszportowymi, prywatne przedsiębiorstwa są już o wiele dalej. Posiadane przez nich programy potrafią zbudować na podstawie cech twarzy trójwymiarowe modele, które w dodatku można pochylać i obracać. Dzięki temu możliwe jest zidentyfikowanie ludzi, którym zdjęcia zostały zrobione np. z boku. Punktami odniesienia mogą być też znamiona, zmarszczki i odcień skóry. I nie pomoże nam nawet to, że jesteśmy o 20 lat starsi i zapuściliśmy brodę - system i tak w ciągu ułamków sekund nas rozpozna.
W programach typu iPhoto, Picasa i Adobe Photoshop rozpoznawanie twarzy od dawna należy do narzędzi zarządzania zbiorem zdjęć. Kiedy oznaczymy znajomego na kilku z nich, algorytm wyszukiwania rozpozna jego rysy i zaproponuje kolejne zdjęcie z tą osobą. Jest to praktyczne narzędzie pod warunkiem, że pozostanie na twardych dyskach. Okazało się jednak, że firma Google opracowała podobny program dla internetowej rzeczywistości. W grudniu 2011 roku wprowadzono do użytku program Find My Face, który oznacza i proponuje przyjaciół w serwisie społecznościowym Google+. Jednak w przeciwieństwie do Facebooka funkcja ta nie aktywuje się domyślnie, tylko musi zostać uruchomiona przez użytkownika.
W USA automatyczne rozpoznawanie twarzy stosowane jest w centrach handlowych. Dzięki identyfikacji klientów możliwe jest poradnictwo w indywidualny sposób. Odwiedzający puby porównywani są z danymi w internecie, aby wykluczyć niechcianych gości. W Anglii uczestnicy zamieszek są poszukiwani właśnie w sieci. W Polsce policja porównuje zdjęcia radarowe kierowców z fotografiami zamieszczonymi na Facebooku lub Istagramie. A to tylko nieliczne przykłady tego, co się dzieje w sieci...
Na podstawie artykułu "Rozpoznawanie twarzy w Internecie"; "Świat wiedzy" nr 5/2012, str 62 - 65
Wszystko, co kiedyś spotykaliśmy w opowieściach SF, mamy dziś w realu.
OdpowiedzUsuńFascynujące i przerażające zarazem!
jotka
Dokąd to wszystko zmierza, pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńKorzystam czasem z tego narzędzia w Picasie... na niewyraźnych zdjęciach zdarzały mu się pomyłki w identyfikacji osób, cóż ja z siostrami jesteśmy do siebie bardzo podobne:)))
OdpowiedzUsuńTo jednak przerażające, jak AI coraz bardziej wdziera się w nasze codzienne życie...
W sieci nie jesteśmy anonimowi zawsze, jakby się wydawało.
OdpowiedzUsuńTechnika, komputery, internet, to wielki postęp, ale czynią też wiele złego!
Pozdrawiam:)