Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 6 czerwca 2024

1949. Znaleźć bezpieczny balans

Na Wydziale Teologicznym (prawie) wszyscy się mnie pytają, czy wiem, co się dzieje z D*. Chyba zauważyli, że się trzymamy razem, chociaż nasza znajomość nie wychodzi poza ramy zwykłego koleżeństwa. Ja nic do niego nie czuję, i wydaje mi się, że on względem mnie też nie. Co nie oznacza, że nie lubimy ze sobą rozmawiać, bo jakoś tak łatwo przychodzą nam tematy do konwersacji. 
To może się wydawać dosyć dziwne, zważając na to, że D. jest raczej zamkniętym w sobie chłopakiem. Chyba nawet teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Chociaż nie mnie to oceniać, bo znam go raptem dwa lata. W każdym razie można powiedzieć, że należy raczej do cichych osób. Cichych, i pogubionych w odkrywaniu swojej tożsamości, także tej religijnej. Widać to chociażby po jego wpisach na fb poruszających kwestię religii, które mogłyby uchodzić za egzotyczne, albo dotyczących różnych odłamów protestantyzmu. I głównie z tego powodu wiele osób zadaje mi pytanie z początku tego wpisu.
Wiem, że D. nie jest ochrzczony, co nie przeszkodziło mu w złożeniu papierów na teologię. I na studiowaniu jej. Nie wnikam dlaczego. Wiem też, że przez jakiś czas przygotowywał się z przybyłym z Bliskiego Wschodu I. (który był muzułmaninem) w Duszpasterstwie Akademickim do przyjęcia chrztu. Ale wtedy miał jakiś kryzys wiary i finalnie został ochrzczony tylko I. Co ciekawe, D. jest wierzącym człowiekiem, codziennie nawet uczęszcza na katolicką Mszę świętą w naszej wydziałowej kaplicy. W niedzielę chodzi do świątyń innych wyznań. Twierdzi, że szuka tego, który pozwoli mu na swobodę w wyznawaniu wiary. Bo jednak Kościół Katolicki jest za mało elastyczny, o czym przekonał się podczas choroby swojej mamy i po jej śmierci. O co chodzi nie wiem. Nie chcę też w to wnikać dlatego, aby nie stracić zaufania, jakim mnie darzy. O ile nie robi niczego złego, nie będę ingerować w jego sprawy.
Oczywiście życzę mu tego, aby po latach udało mu się wreszcie znaleźć tą swoją drogę w religii, która mu odpowiada swoją ideologią. Ja go tylko będę w tym wspierać. Bo w sumie co to za różnica, czy będzie katolikiem, protestantem, muzułmaninem, czy też wyznawcą jakiejś wschodniej religii? Byle był dobrym człowiekiem. Zresztą nawet teraz nie przeszkadza mi ta jego multireligijność, a tak naprawdę to brak przynależności do określonej religii. Ostatnio np. uczyliśmy się razem na uczelnianym korytarzu do zaliczenia z monografu Czym jest lichwa i dlaczego (nie) jest grzechem? Kwestia zadłużenia w perspektywie nauki społecznej Kościoła (nie pytajcie o szczegóły, trzeba było zapisać się na jakiś monograf, a tylko tam było miejsce). Potem razem poszliśmy zdawać go - on coś dopowiadał do moich pytań, a ja do niego. I jakoś razem daliśmy radę mimo wszystko.

* D. to chłopak, o którym pisałam w >>tym<< poście.

9 komentarzy:

  1. Darzy Cię zaufaniem, bo umiesz słuchać i nie oceniasz... to rzadkie dzisiaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się jak mogę podchodzić do wszystkiego ze spokojem i dystansem. Chyba nauczyłam się tego w pracy. Inaczej bym zwariowała. A poza tym mamy dwoje uszu i tylko jeden język. Myślę, że zbyt często chcemy mieć za dużo do powiedzenia, nie zawsze słuchając innych. A to chyba nie o to chodzi. Pozdrawiam

      Usuń
  2. W sumie poszukiwanie czasem może być nawet w jakiś sensie cenniejsze od znalezienia czegoś ważnego w życiu. Przynajmniej tak mi się wydaje. W sumie masz rację, że nie religia czy jej brak w życiu określa nas, a nasze zachowanie, postępowanie itp. Można być dobrym człowiekiem kierując się Dekalogiem, a także innymi (w tym wewnętrznymi) wartościami i zasadami.

    Dobrze, że nie naciskasz go do wyznań, w sumie wiele mogło się w przeszłości zadziać, że teraz poszukuje sensu w życiu.

    Wydaje mi się, że teologiem może być w sumie też osoba poszukująca, bo dzięki temu pewne sprawy religii może inaczej odbierać. Nie jest to takie bez sensu, skoro na filozofii nie wymaga się określenia przynależności do jakiejś szkoły filozoficznej na przykład.

    Pozdrawiam!
    Mozaika Rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na teologii jest też dużo filozofii, więc można poznać różne punkty widzenia na świat. Wiele niewierzących kieruje się dekalogiem, ponieważ zawiera on uniwersalne przesłanie. Pozdrawiam

      Usuń
  3. umiejętność słuchania to ważna rzecz! bycie dla kogoś kimś, komu można się zwierzyć, to coś pięknego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to dosyć rzadka cecha w dzisiejszym czasie. A przecież każdy ma prawo być wysłuchany i zrozumiany. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ciekawe są takie poszukiwania swojej duchowości, kiedy nie ma się niczego narzuconego od dziecka, a jednak czuje potrzebę... Dobrze, że słuchasz, ale nie naciskasz, dopytywanie o szczegóły mogłoby być dla niego zbyt nachalne - bo są ludzie, którzy mają taki sposób rozmowy, że człowiek czuje się atakowany.
    Znam dziewczynę, która z katoliczki przeszła na protestantyzm, bo uznała, że jej bardziej odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie lubię być zbyt nachalna w realnym życiu, bo każdy z nas ma tą granicę, której lepiej nie przekraczać. Zwłaszcza kiedy ktoś jest raczej zamknięty w sobie. Też znam katoliczkę, która przeszła na protestantyzm, po drodze zahaczając o buddyzm (albo coś w tym kierunku). Pozdrawiam

      Usuń
  5. Takie poszukiwania to ważny etap w życiu... a to, że nie jest ochrzczony? cóż... Jezus też ochrzcił się późno i świadomie, już jako dorosły mężczyzna:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń