- Proszę pani, niech pani zrobi coś dobrego na zakończenie roku szkolnego! Przecież wszyscy zdaliśmy do następnej klasy - dzieciaki ze świetlicy przekrzykiwały się w czasie pobytu w niej. Koniec zajęć szkolnych zbliżał się wielkimi krokami, a przejście o klasę wyżej wszyscy chcieli jakoś uczcić.
Już kilka razy piekłam coś do pracy, najczęściej były to jakieś ciasteczka. Ale ciasto własnej produkcji też się zdarzyło raz czy dwa razy przynieść. Do tego jednak potrzeba czasu, a ja akurat byłam w trakcie sesji, z czego tej na pedagogice wyjątkowo nie chciałam zawalić. Nie jestem co prawda zwolennikiem nauki na ostatnią chwilę, bo myślę, że był na to czas przez całe 15 tygodni (a nawet więcej) trwania semestru, ale trudniejsze zagadnienia, a tych nie brakuje, lubię sobie powtarzać do końca. Stanie kilka godzin nad wymyślnymi ciastami odpadało. Nie chciałam jednak zawieść moich ananasów i postanowiłam zrobić coś łatwego, a smacznego. Mój wybór padł na najzwyczajniejszy w świecie galaretkowiec, deser z galaretki i mleka, bez pieczenia i wyszukanych składników.
Aby przygotować galaretkowiec potrzebujemy:
- 4 galaretki (najlepiej) różnego koloru (u mnie była to żółta - cytrynowa, pomarańczowa - pomarańczowa, czerwona - malinowa i zielona - agrestowa)
- 3 łyżki cukru
- 3 łyżki żelatyny
- 500 ml mleka
- łyżka ekstraktu z migdałów lub kilka kropli olejku (można zastąpić waniliowym lub kokosowym)
Opcjonalnie do dekoracji można wykorzystać 150-200 ml śmietanki, łyżkę cukru i listki mięty. Ja jednak to pominęłam. Najwyżej kupię po drodze bitą śmietanę w spreyu i tym udekoruję.
Wykonanie jest dziecinnie proste. Galaretki rozpuszczamy w 300 ml wrzącej wody i odstawiamy do wystudzenia. Galaretka musi jednak pozostać płynna. W garnuszku zagotowujemy mleku z cukrem i olejkiem, a następnie odstawiamy do przestygnięcia. W 300 ml gorącej (ale nie wrzącej) wody rozpuszczamy, najlepiej łyżka po łyżce, żelatynę. Powstały roztwór odstawiamy do przestudzenia. Kiedy mleko przestygnie wlewamy do niego schłodzoną, ale płynną żelatynę.
Do naczynia żaroodpornego wyłożonego najlepiej folią spożywczą (u mnie był to papier śniadaniowy) wylewamy pierwszą galaretkę i wstawiamy ją do lodówki na ok. 30 minut (aż stężeje).Na stężałą galaretkę wlewamy szklankę mleka z żelatyną i ponownie wkładamy do lodówki do stężenia. Postępujemy w ten sposób aż do wykorzystania wszystkich galaretek. Wylewając na przemian galaretkę i mleko, powstaną 4 warstwy galaretki i 3 warstwy mleczne.
Po całkowitym schłodzeniu wyjmujemy z lodówki. Do naczynia przykładamy deskę i odwracamy do góry dnem. Zdejmujemy folię i kroimy w kwadraty, które możemy udekorować bitą śmietaną i miętą.
Odkroiłam kawałek, głównie dlatego, że galaretkowiec trochę wystawał poza tackę, a ja jeszcze musiałam przewieźć go autobusem do Kato. No i pewnie gdybym tego nie zrobiła, to nie miałabym szans na skosztowanie go. Może ciut się rozleciał podczas przenoszenia, ale w smaku był niezły. Mam nadzieję, że dzieciakom też będzie smakować.
Świetny przepis, pyszne to.pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńŁatwy, przyjemny i w zasadzie - dla każdego do wykonania. Pozdrawiam
UsuńPięknie wygląda i jest dobrym rozwiązaniem na upalne dni kiedy to piekarnik podnosi temperaturę w kuchni do granic wytrzymałości, a tu wystarczy lodóweczka.
OdpowiedzUsuńCo prawda trochę mi się rozwalił przy przenoszeniu, ale i tak smakował całkiem nieźle. I co najważniejsze - dzieciaki się nim zajadały. Pozdrawiam
UsuńO, tak, tak, trzy razy TAK! To musi być pyszne, uwielbiam wszelkie galaretki!
OdpowiedzUsuńJa też. Zwłaszcza, że gallaretki mi nie szkodzą. Pozdrawiam
UsuńTakie desery na lato najlepsze!
OdpowiedzUsuńjotka
Proste, łatwe i zimne, czyli idealne na gorące dni. Pozdrawiam
UsuńNarobiłaś mi apetytu Karolinko...
OdpowiedzUsuńPytanie, czy to dobrze, czy to źle. Pozdrawiam
UsuńWygląda bardzo apetycznie! :)
OdpowiedzUsuńSmakuje również nie najgorzej. Pozdrawiam
Usuńpyszności :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńKarolinko💗
OdpowiedzUsuńwspaniały pomysł i świetne wykonanie .. wygląda apetycznie.. uwielbiam galaretki!🥰
- pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i cieplutko, cudowności moc🤗😘🍀💚
Nie znam osoby, która by nie lubiła galaretek, a więc można powiedzieć, że deserek jest bardzo uniwersalny i w zasadzie dla każdego. Pozdrawiam
UsuńPyszny deser na te upały ale bardzo pracochłonny i czasochłonny. Tym bardziej podziwiam i gratuluję.
OdpowiedzUsuńCzy ja wiem czy taki pracochłonny i czasochłonny? Powiedziałabym, że wręcz przeciwnie. Pozdrawiam
UsuńSmaka mi narobiłaś
OdpowiedzUsuń:)
UsuńBardzo lubię takie desery, czuję się zainspirowana! :)
OdpowiedzUsuńZ przepisu możesz korzystać do woli. Pozdrawiam
UsuńDoskonały deser na upalne dni i efektowny. Robię podobnie, ale bardziej kalorycznie, bo małżonek lubi zamiast mleka serek mascarpone. Na warstwę białą daję dużo sezonowych owoców i zalewam galaretką. Właśnie dzisiaj gościł na stole. Pozdrawiam serdecznie:):):)
OdpowiedzUsuńZ serkiem mascarpone chyba by było dla mnie za ciężkie. Z owocami świetnie wychodzi ciasto Beatka. Może też kiedyś o nim napiszę. Pozdrawiam
Usuń