Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 6 maja 2026

2352. "Dziewico, wzorze prostoty"

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Maryja najczęściej ukazuje się dzieciom i osobom nieposiadającym zbyt wysokiego poziomu wykształcenia? Bo oni w swojej prostocie odbierają wszystko sercem, a nie rozumem. W swojej prostocie zadają równie proste, konkretne pytania. Aż chciałoby się powtórzyć za ewangelistą: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom" (Mt 11, 25). Prostota z kolei podoba się Bogu. Popatrzmy na małe dzieci. Nie udają, nie kalkulują, nie przymilają się, ale mówią to, co czują. Jeżeli kogoś lubią, to przychodzą aby mu to okazać. Jeżeli nie, to nie udają, że jest inaczej.. Są szczere i prawdziwe. Podobnie z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie - zawsze powiedzą to, co czują, bez zbytniego owijania w bawełnę. Z wiekiem ta umiejętność zanika - w naszym postępowaniu kierujemy się rozumem, a nie sercem. Niejednokrotnie stajemy się przez to nieszczerzy wobec otoczenia i samych siebie. A z drugiej strony, wolimy nikogo nie obrazić, przymilać się do innych, udawać, że są naszymi najlepszymi przyjaciółmi, choć tak naprawdę mamy ich gdzieś.
Według tradycji Maryja miała 12 - 14 lat, kiedy miała miejsce scena zwiastowania. Wiekiem i psychiką była jeszcze dzieckiem i tak też postrzegała otaczający j ą świat. Kiedy Anioł powiedział słowa oznajmiające jej, że zostanie matką Syna Bożego, jedyne o co zapytała to o to, jak do tego dojdzie, skoro nie ma męża. Tylko tyle i aż tyle. Nie była głupiutką dziewczynką, wiedziała już, że do poczęcia potrzebny jest również mężczyzna. Nie pytała też, dlaczego to właśnie jej Bóg powierzył tą rolę. W prostocie swojego serca zrozumiała, że jest to zbyt wielka tajemnica, aby mogła ją pojąć swoim umysłem. W swojej prostocie przyjęła też to, co usłyszała od Symeona i Anny w Świątyni, do której zanieśli z Józefem Dziecię w 40 dni po Jego narodzinach. Być może w głębi duszy zastanawiała się nad znaczeniem tych słów, ale nie dopytywała o ich znaczenie. I jeszcze przychodzi mi na myśl jedna scena - ta która wydarzyła się w niedzielny poranek pierwszego dnia tygodnia, kiedy niewiasty wybrały się do Grobu i zastały go pusty. Padło jedno konkretne pytanie: gdzie jest ciało? Był strach, zdziwienie, a potem radość... Ale czy było analizowanie tego, co się zdarzyło? Raczej nie. To właśnie jest prostota - szczere, bez udawania i zakłamania przyjmowanie i reagowanie na to, co zostało nam ujawnione. 
Starajmy się być prostego serca jak dzieci, wszak to do nich należy Królestwo Niebieskie.
"Dziewico, wzorze prostoty, do Syna Twego nas prowadź."

5 komentarzy:

  1. Wsparcie Maryi odczuwam każdego dnia!
    Pozdrawiam kochana i dziękuję za ten wpis:)
    https://spacerem-przez-zycie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że taki przykład kompletnie nie trafi do młodych ludzi. Młodzi są ciekawi świata,analizują, porównują, sprawdzają. To ich święte, młodzieńcze prawo. Gdyby tak nie było, nie byłoby rozwoju. Zatrzymalibyśmy się w rozwoju na etapie kamienia łupanego.
    Na dobrą sprawę nic nie wiemy o tym co Maryja czuła, gdy dowiedziała się o ciąży. Biblia nic na ten temat nie pisze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najidealniej znaleźć ten złoty środek, wiedza też jest cnotą. Dzieci też chcą badać i poznać świat. Jest w tym szczerość i ufność, ale też fascynacja. U dorosłych jest to bardziej sztywne dążenie do celu, często nie ma w tym radości. Dlatego zgadzam się, bądźmy jak dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja się tylko uśmiechnę bo w tym temacie jest wiele niewiadomych 😀 fajnie że piszesz Karolinko pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam miałam takie książeczki o Hiacyncie Łucji i Franciszku, którym się objawiała Maryja. Bardzo lubiłam czytać o tych dzieciach. Dostałam je od babci. Maryja często wybierała proste dzieci żeby coś im przekazać. Piękny post Kochana.

    OdpowiedzUsuń