Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

piątek, 2 lutego 2024

1847. Zdjęcia, zdjęcia

Na styczeń miałam w zamiarach wywołanie kolejnej partii zdjęć i poukładanie ich w albumach. No, ale pokonała mnie i niejako uziemiła choroba. Przyszło mi tylko z pokorą zaakceptować mój los i pogodzić się z nim. A na spełnienie tego planu wcześniej czy później przyjdzie czas. Trzeba tylko poczekać.
Jestem z tego gatunku ludzi, którzy lubią od czasu do czasu usiąść przed albumem ze zdjęciami i pooglądać chwile utrwalone na nich. Niegdyś robione za pomocą aparatu analogicznego na kliszę, teraz za pośrednictwem cyfrówki. Tych pierwszych jest stosunkowo niewiele. Kiedyś nie utrwalało się wszystkiego, ale tylko te najważniejsze i najpiękniejsze chwile. Cyfrowych jest stosunkowo dużo, ale nie wszystkie wywołuję, a jedynie te, które mają dla mnie jakieś znaczenie. Mogłabym je mieć tylko w komputerze, na płytach CD, ale to nie to samo. Zresztą komputer zawsze może się zepsuć, zawsze jest ryzyko, że będzie trzeba wymienić dysk twardy i wtedy wszystko pójdzie w eter. No i żeby zobaczyć zdjęcia trzeba uruchomić sprzęt. 
Z albumami jest prościej. Co prawda znajdujące się w nim zdjęcia też mogą ulec zniszczeniu, np. w skutek pożaru, albo nieostrożnego oglądania, a albumy zajmują miejsce na półce, ale ja naprawdę wolę tą formę. Zdjęć mam sporo. Wiadomo, że na wszystkie z nich nie znajdę miejsca, mam jednak nadzieję, że na te najważniejsze - tak. Mam od Was kilka albumów, może najwyższa pora ciekawie je uzupełnić. Zwłaszcza grudniownik od Jadzi. Jestem nim zachwycona, a w grudniu działo się tyle rzeczy, że można go uzupełnić w niebanalny sposób. Chociażby zdjęciami z akademickich rorat, na których byłam niemal codziennie. A do tego patron każdego dnia i kilka ciekawostek na ich temat. Wspaniała pamiątka na lata.
Teraz trochę żałuję tego, że nie wywołałam części zdjęć wracając z egzaminu. No trudno, na "usprawiedliwienie" mam to, że przez cały czas nie myślałam o niczym innym, niż o podstawie programowej nauczania wychowania do życia w rodzinie w szkole podstawowej na zmianę z metodami nauczania tego przedmiotu i ich przykładowymi technikami. Bo resztę zagadnień (np. kompetencje nauczyciela) można wziąć na logikę i wymyśleć. Zwłaszcza, że wiele z nich miałam na pedagogice. Ale udało się zdać i to chyba całkiem nieźle. Do reszty zaliczeń podchodzę w sesji poprawkowej. Trochę się tego nazbierało z dwóch kierunków, ale trudno. Zdrowie ważniejsze. Zresztą chwilami czułam się tak źle, że nie wiem czy dałabym radę opanować to wszystko. Mam nadzieję, że mimo wszystko mi się uda i z ulgą wejdę w kolejne semestry nauki.

3 komentarze:

  1. Lubię fotografować, zdjęć mam mnóstwo... ale to do tych robionych aparatem analogowym mam największy sentyment... Klisza miała określoną liczbę zdjęć, więc człowiek starał się utrwalić tylko wyjątkowe chwile, miejsca, ludzi, zdarzenia... potem zapełniało się nimi albumy. Kiedy przyszła era cyfrowa można było pstrykać bez końca, te zdjęcia zgrywam na dyski zewnętrzne, by tak , jak piszesz uniknąć ich straty w razie awarii komputera... Kiedy na 80-te urodziny tworzyliśmy mamie w ramach prezentu fotoksiążkę - było co przeglądać przez długie długie tygodnie:)
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Albumy robimy "od zawsze", ale czasem robią się opóźnienia. I przez takie opóźnienia stałam się fanką fotoksiążek :). Składam właśnie szóstą :) To jest proste o tyle, że jest kreator online, szereg szablonów do wyboru, możliwość ich modyfikacji kolorystycznej, można dowolnie dobierać układ i wielkość zdjęć, no i robić napisy. Normalnie mam nową pasję :).
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię uwieczniać ważne chwile. Niestety teraz robienie zdjęć jest łatwiejsze i przez to mam ich tak ogromną ilość że wywołanie ich jest niemożliwe. Może kiedyś posegreguję wszystkie zdjęcia i chociaż część wywołam bo jednak przeglądanie zdjęć w komputerze to nie to samo co w albumie. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń