| Hmm... Co by tu dzisiaj Wam napisać |
Z roku na rok czas zdaje się pędzić coraz szybciej i szybciej. Ani się człowiek obejrzał, a minęło dziesięć lat, jak owy blog działa w webprzestrzeni. Kiedy to minęło? Sama nie wiem. Wydaje mi się, jakby to było wczoraj. Jakbym wczoraj złożyła papiery na studia z turystyki religijnej na UPJPII w Krakowie, a także na technika administracji i technika rachunkowości (z którego w ostateczności zrezygnowałam) i w przypływie entuzjazmu spróbowała założyć kolejnego bloga (wcześniejsze były na onecie, a więc poszły w eter). Myślę, że wtedy sama nie wiedziałam, czy uda się to wszystko pogodzić: codzienne dojazdy do Krakowa i z powrotem (ok. 80 km w jedną stronę), wieczorem treningi i schola, w weekendy szkoła policealna. A przecież po drodze jeszcze tyle się działo.
Druga rzecz, to nawet nie wiedziałam, czy blog się przyjmie, czy ktoś będzie zainteresowany życiem takiej osoby jak ja. Czy nie będzie nudny? Czy nie będę na nim zbytnio smęcić, albo marudzić, albo zbyt bardzo narzekać na życie i otaczający mnie świat? Albo wręcz przeciwnie - czy nie będę zbytnio się przechwalać, wywyższać, unosić pychą? Tak łatwo przesadzić w jedną, albo w drugą stronę. A granica pomiędzy jedną skrajnością, a drugą jest bardzo płynna. I owszem, może czasami pomarudzę na otaczający mnie świat, innym razem pochwalę się jakimś moim drobnym osiągnięciem. Ale myślę, że znajduję w tym jakiś balast. Staram się mieć też gdzieś z tyłu głowy zakodowane, że zawsze znajdzie się ktoś, kto ma gorzej, albo jest w danej rzeczy lepszy, niż ja. Smucę się więc czymś, lecz nie rozpaczam. Cieszę się, ale daleko mi do odczuwania dumy. Jak jest źle, a ostatnio jest źle, to zbytnio nie biadolę. Bo może ktoś jest w jeszcze gorszej sytuacji, jak ja i radzi sobie z tym sam, bez wsparcia innych. Dzisiaj są czarne chmury, ale może jutro przebije się z nich chociaż jeden promyk słońca. A to znów daje mi nadzieję na lepsze. Oto dla mnie recepta na szczęście.
| Zaraz coś powstanie :) |
Bardzo się cieszę z tego, że ludzie odwiedzają i komentują mojego bloga. Cieszy mnie to tym bardziej, że blog nie jest rozleklamowany na facebooku. Co najwyżej czasami zaproszę kogoś do siebie, a i przed tym często mam opory. Czy zbytnio się tej osobie nie narzucam? Czy za dużo nie wymagam? Czy nie trafi na zbyt "toporny" wpis? Ale kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa. Dziesięć lat blogowania zaowocowała 2000 wpisami oraz blisko 23 tysiącami komentarzy. Jeżeli nawet odjąć od tego wszystkie moje odpowiedzi na komentarze, to i tak wychodzi całkiem niezły wynik. Trochę żałuję, że nie odpowiadam na wszystkie komentarze, ale raz - nie zawsze mam czas, a pisanie w moim wykonaniu jednak trochę trwa, a dwa, zauważyłam, że potem częściej znikają mi komentarze na innych blogach. A podejrzewam, że nie każdy sprawdza spam, zaś widząc na głównej stronie z komentarzami, że dany czyjś wpis jest, nie zastanawiamy się, czy na pewno jest on widoczny na blogu. Sama wielokrotnie się na tym złapałam. Być może ilość obserwatorów, jakich zgromadziłam przez ten czas, nie powala, ale wychodzę z założenia, że lepiej mieć kilku, a naprawdę wpadających tutaj, niż masę tzw. "martwych dusz". Aczkolwiek każdy taki nowy obserwator cieszy, tak samo, jak każdy komentarz, nawet ten nieprzychylny (ale który nie jest hejtem). Tak sobie myślę, że prowadząc bloga trzeba się liczyć także z negatywnym jego odbiorem. Nie wiem jak u innych, ale u mnie wywołuje to autorefleksję. Z drugiej strony, nie zgadzam się z obrażaniem mojej osoby (a przy okazji i innych osób), i tym komentarzom mówię stanowcze NIE!
Przez te 10 lat zebrało się 2000 wpisów, które w jakimś stopniu definiują moją osobą, pokazują moją osobowość, przedstawiają moje zainteresowania. Ostatnio prym wiodła historia Igrzysk Olimpijskich. Pod jednym z wpisów przeczytałam, że są one za długie i owa osoba rezygnuje z odwiedzania tego bloga. Ok, nikt nikogo tutaj nie trzyma na siłę. Nikt nie musi też czytać moich długich wpisów. Ale ja wtedy, podczas przygotowania tego cyklu naprawdę się wkręciłam w temat, a nawet, po latach, na nowo zaczęłam interesować się sylwetką Roberta Korzeniowskiego. Z drugiej strony, przypomniało mi się jak przed ŚDM w Krakowie przygotowywałam podobny cykl, właśnie na temat Światowych Dni Młodzieży. Ale tematyka bloga jest różnoraka - od codzienności, poprzez rocznice interesujących mnie zdarzeń, po wolontariaty, w których biorę udział. Czasami wrzucę recenzję ostatnio przeczytanej książki albo obejrzanego filmu, innym razem przepis na to, co udało mi się upichcić, jeszcze kiedy indziej zabiorę Was na jakąś wycieczkę, albo zamieszczę wiersz lub rysunek / malunek. I chociaż do tego ostatniego nie mam zbyt wielkiego talentu, to jednak lubię poświęcać temu mój wolny czas.
Kiedy tak sobie przejrzałam wpisy z tych dziesięciu lat, sama się sobie dziwiłam, że tyle udało mi się dokonać, pomimo przeciwności losu. Ukończyłam trzy kierunki studiów, w tym dwa w Krakowie, byłam na trzech Światowych Dniach Młodzieży, w tym dwa razy jako wolontariusz, zaczęłam pracować i sama na siebie zarabiać. Uczestniczyłam w wielu wyjazdach, zarówno tych zorganizowanych, jak i nie. Współorganizowałam wiele wydarzeń, w tym sportowych, jako wolontariusz. Najpierw zaangażowana byłam w scholę i Oratorium, teraz w Duszpasterstwo Akademickie. Przebiegłam niezliczoną ilość kilometrów. Poznałam wiele wartościowych ludzi, zarówno w realnym świecie, jak i w wirtualnym. Pozostałam sobą - wydaje mi się, że szczerą osobą, pozostająca wierną swoim zasadą, która ani nie chce być na siłę lubiana przez wszystkich, ani nie podlizuje się innym, ale też sama nie znosi wszelkich "cieplutkich", "milutkich", "słodziudkich" komentarzy (zamiast tego wolę "ciepło" i "miło"). No i chyba w jakimś stopniu pokazałam, że osoba niepełnosprawna nie musi siedzieć w domu i się nudzić, ale może prowadzić ciekawe życie. Ktoś mi kiedyś zarzucił, że mam dobrze, bo mieszkam w dużym mieście. Jednak ile jest ludzi takich jak ja, którzy mimo to siedzą w domu? To chyba bardziej zależy od naszej osobowości, niż od tego, gdzie mieszkamy. Zresztą na wsi też potrafię się odnaleźć, więc chyba to nie o to chodzi.
I na koniec wpisu, tak zupełnie po ludzku, dziękuję każdemu z Was za obecność. Za to, że Wam się chce mnie odwiedzać, czytać moje wypociny, komentować, wspierać. Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach trudno jest utrzymać czytelnika, kiedy blog nie ma swojej dramaturgii. A mój raczej jest zwyczajny. Mam nadzieję, że przeżyjemy razem jeszcze wiele wspaniałych lat i przygód. Może nie będzie tutaj przepięknych zdjęć, bo do tych nie mam ręki (i to dosłownie, bo przy robieniu trzęsą mi się ręce)*. Ale zawsze znajdziecie tutaj coś dla siebie. I będziecie na nim miło widziani. Zresztą w miarę możliwości staram się i u Was na blogach bywać, chociaż nadmiar obowiązków nie zawsze temu sprzyja. Jednak zawsze nadrabiam zaległości, czytając zaległe wpisy - nawet czasami je komentuję. Pozwala mi to po prostu być z Wami na bieżąco.
| Do każdego z Was dziś przychodzę ze skromnym bukietem kwiatów w ramach podziękowań za minioną dekadę |
Przepraszam, jeżeli kogoś z Was przez ten czas czymś uraziłam albo obraziłam. Nie miałam tego w planie, zrobiłam to nieświadomie. Ale też proszę Was, abyście zbytnio nie naciskali na mnie co do tego, jak ma wyglądać mój blog - "mój jest ten kawałek podłogi". Mam pewny pomysł na jego prowadzenie, czasami coś pominę w swoich informacjach. Nie raz uznam to za nieistotne, innym razem nie zwrócę na to uwagi, a czasami po prostu nie chcę już przedłużać wpisu, który i tak jest długi. Weźmy też pod uwagę to, że każdy z nas ma inne upodobania, na co innego zwraca uwagę. Ale to jest w nas piękne, że mimo tej różnorodności tworzymy jedną piękną blogową rodzinę.
Żegnam Was tym sympatycznym szopem-praczem, który tak ciekawie porusza się w rytm piosenki:
* Zresztą fotografie mojego autorstwa pojawiły się na blogu dopiero od lipca 2016 roku, kiedy kupiłam sobie pierwszy w życiu aparat cyfrowy, co było moim cichym marzeniem, ŚDM był ku temu idealnym pretekstem
Gratulacje, pracowitość i ciekawe treści , to Twój znak rozpoznawczy, a do tego indywidualne podejście do każdego czytelnika. O nudzie nie ma mowy, każdy znajdzie tu cos dla siebie i jak piszesz, to twój blog i Ty decydujesz o treści postów.
OdpowiedzUsuńNieustającej weny i wiernych czytelników!
O, to pora na życzenia również! Wiele w tym czasie osiągnęłaś i zupełnie nie masz powodu pisać - kto by tam się interesował moją osobą? Kochana - kochaj bliźniego jak siebie samego, tzn miłość siebie samego ma być wyznacznikiem! Mam wrażenie że siebie kochasz za mało a jesteś wspaniałą osobą! Samych dobroci!
OdpowiedzUsuńGratuluje z całego serca, blog jest Twój ,kawał Twojego życia , pisz dalej , to pamietnik .Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńGratuluję tylu lat pisania. Ja mam nieco krótszy staż, jednak wliczając w to nieistniejący już blog na Interii piszę swój blog ok. 12 lat.
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc nigdy nie zauważyłem jakichś nudnych wpisów u Ciebie. A blog jak nazywasz go ,,zwyczajnym" jest w moim odczuciu właśnie przez to wyjątkowy w pewien sposób (trudno jakoś krótko to wyjaśnić). Zwłaszcza jak patrzę na różne treści w Sieci, które przez swoją formę na przykład (spoufalanie się z odbiorcą za duże, jakieś głupie pomysły, wulgaryzmy itp.) to taka ,,zwyczajność" jest na plus.
Piosenka na końcu w jakimś sensie jest o mnie (w kontekście mojego imienia i nazwiska), szop też w sumie wydaje się być w jakimś sensie zbliżony do mnie. :)
Pozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
Najlepsze życzenia na Dziesięciolecie! Lubię do Ciebie zaglądać i jestem nieustannie pod wrażeniem Twojej aktywności i podejścia do życia. Kolejnej udanej dekady :)
OdpowiedzUsuńwitam Karolinko💚,
OdpowiedzUsuńpiękna rocznica bloga - 10 lat! .. gratuluję Ci z całego serca Kochana 🧡.. życzę dalszych rocznic, ogrom zdrówka i wytrwałości w pisaniu .. podziwiam Twoją pracowitość, ale nie zapominaj dbać o siebie😊
- pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i ciepło, dobrych dni i pięknych chwil 😊🍀🌞💚
Gratuluję pierwszej dekady i życzę wielu następnych! A przy okazji również winszuję sukcesów akademickich, z pewnością kosztowało to dużo wysiłku i czasu (chociażby dojazdy 2 x 80 km dziennie!) Przynajmniej wiesz, że “you live to the fullest”!
OdpowiedzUsuńDwadzieścia trzy tysiące komentarzy, całkiem imponująca liczba! Także prowadzę dwujęzyczny blog (który niebawem będzie zaktualizowany o wyjazdy w latach 2023 i 2024), ale on diametralnie różni się od typowych blogów i stanowi dość dogłębne opisy moich wycieczek turystycznych, toteż nigdy nie oczekiwałem zbyt wielu komentarzy. Po prostu lubię pisać i właściwie robię to dla siebie. Marzę o napisaniu kilku książek, a być może i zacznę prowadzić bardziej tradycyjny blog, bo od ponad roku mam wreszcie więcej czasu na swoje prywatne sprawy.
W wolnych chwilach czytam sporo blogów i niektóre wpisy mnie w ogóle nie interesują-co NIE znaczy, że nie będę takich blogów w przyszłości odwiedzał! Zazwyczaj staram się zamieścić komentarze, jeżeli w blogowym wpisie znajduję coś, z czym się mogę identyfikować.
Nota bene, sportem się kompletnie nie interesuje już od dziesiątek lat i być może to był właśnie powód, że z ogromną przyjemnością przeczytałem Twoje blogi na temat Igrzysk Olimpijskich, pozwoliły mi w krótkim czasie poznać ich historię, a nawet odświeżyć pamięć o ludziach, których osobiście znałem.
Osoby, które posługują się różnymi obraźliwymi wpisami powinny stanąć przed lustrem i długo się zastanowić… często takie wpisy są objawem podświadomego wołania o pomoc (psychiatryczną?) z ich strony. Mam nadzieję, że kompletnie je ignorujesz i po ich usunięciu, po kilku sekundach zapominasz o nich.
A na marginesie… wspominasz, że Twoje poprzednie blogi na onecie zniknęły… Pamiętaj, że Blogspot ma funkcję “backup” (wraz z komentarzami) i warto regularnie jej używać, a “backups” przechowywać np. w chmurze i na USB drive, z daleka od komputera (ja swoje “backups” przechowuję m. in. w bankowych sejfach).
Życzę powodzenia!
Jacek
P.S.
Właśnie wypatrzyłem w słowniku wyraz “schola”; sądziłem, że to oznacza zajęcia szkolne…
Te blog to Twoje drugie życie.... prawda?
OdpowiedzUsuńJest piękny i wartościowy... więc tak trzymaj Karolinko!!!
Moje uznanie.
Stokrotka
Witaj Karolinko! Z okazji Twojej okrągłej rocznicy życzę Ci jeszcze więcej sukcesów i wiary w to, że warto rozwijać swoje pasje, łapać dystans i balans... Czasem czuję się zakłopotana, że piszę zbyt mało, w porównaniu z innymi. I pewnie nie są to wpisy jakiś wysokich lotów. Ale z drugiej strony... Gdybym podchodziła do tego zbyt poważnie, może nie potrafiłabym wydusić z siebie ani słowa? Uważam, że masz dużo innym do opowiedzenia, a Twoje życie jest bardzo ciekawe. Twoje wpisy bardzo motywują i bardzo się cieszę, że mogłam Cię poznać, chociaż w taki sposób.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i dobrego tygodnia życzę.🤗
Należą Ci się gratulacje za wytrwałość, przez dziesięć lat mogłoby się znudzić, ale nie Tobie; bukiecik śliczny - takie lubię najbardziej;
OdpowiedzUsuńa w tekście wkradł się koszmarny błąd: pozostająca wierną swoim zasadą - powinno być: zasadom
Gratuluję 10 rocznicy bloga! Jestem nowym czytelnikiem i jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej osoby.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Dziekuje za szybki przeglad Twojej blogowej i pozablogowej dzialalnosci.
OdpowiedzUsuńCo tu dodac - podziwiam, gratuluje i zycze pomyslnosci i zyczliwosci ze strony ludzi i natury.
Pozdrawiam - Lech
Kochana!
OdpowiedzUsuńGratuluje, życzę dalszej przygody z blogowaniem i mnóstwa czytelników:)
Pozdrawiam cieplutko:)
Oo, bardzo długo jesteś na blogosferze - gratulacje :) Gratuluję Ci też wszystkich Twoich osiągnięć i cieszę się, że są takie osoby wśród nas, którym chce się robić coś więcej.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Gratulacje. Pisanie bloga wciąga, to jak pamiętnik bo często się wraca do wpisów sprzed lat i człek się zadziwia, ile przeżył dobrych i gorszych chwil w tym czasie. Mnie imponuje częstość Twoich Karolinko wpisów. Ja przez 12 lat mam ich troszkę ponad 500.
OdpowiedzUsuńLubię takie zwyczajne blogi. :)
OdpowiedzUsuńNie każdy wpis mnie interesuje, ale to przecież Twoja przestrzeń. To samo zresztą odnosi się do innych blogów. Czytelnik może coś ominąć, ale to autor decyduje, o czym i jak pisze. I tak jest zdecydowanie lepiej, niż kiedy to jest wykalkulowane, żeby tylko było więcej odsłon.
Wspaniale, że odnalazłaś, a raczej wybudowałaś swoje miejsce w wirtualnym świecie :) tyle czasu to naprawdę piękna sprawa! życzę wielu kolejnych, inspirujących, ciekawych, zachwycających chwil lat w blogosferze :)
OdpowiedzUsuńLubię czytać Twoje posty, to dobrze, że opowiadasz o swoim codziennym życiu.
OdpowiedzUsuńGratuluję rocznicy bloga.
Serdecznie pozdrawiam :)
Gratulacje z tej okazji i życzenia kolejnych 10 lat blogowania i następnych. Choć już swoje przeżyłam to podziwiam Cię nieustannie za te 3 kierunki studiów za wolontariat i za to że chce Ci się żyć pełną piersią !!! Karolinko nie zmieniaj się nigdy !!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Karolino, jesteś niesamowicie pozytywną osobą! Tak godnie i dzielnie pokonujesz różne życiowe przeciwności.
OdpowiedzUsuńDzielisz się z nami na swym blogu tym, co dla Ciebie ważne, godne uwagi, zapamiętania... i co najważniejsze na własnych zasadach! Tak trzymaj, bo z Twoich postów (niezależnie, jakich spraw dotyczą) bije autentyczność i prawda, a dla mnie to najcenniejsze!
Życzę Ci kolejnych ciekawych lat tutaj w naszej blogowej społeczności, a na co dzień jak najwięcej promieni słońca na niebie, powodów do radości i wielu życzliwych ludzi wokół!
Wszystkiego dobrego!
Anita
Karolino, Twoja odpowiedź u mnie pod rysunkiem była najlepsza, podaj adres na notariaartem@gmail.com to wyślę Ci nagrodę. Gratuluję i pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńGratuluję wytrwałości Karolinko.
OdpowiedzUsuńKarolina dlaczego nie odbierasz przesyłki z poczty już zostało wysłane drugie powiadomienie niedługo paczka wróci do mnie
I właśnie dobrze napisałaś. To jest Twój kawałek podłogi. Rób tak jak lubisz. Dziesięć lat...super. gratulacje. Niech się dzieje. Najlepszego.
OdpowiedzUsuńPiękna rocznica Karolinko! Pisz ile zechcesz i o czym chcesz!
OdpowiedzUsuńhttps://okularnicawkapciach.wordpress.com/
Wytrwałość jest wielką cnotą. Ciesz się, że jest Twoim udziałem.
OdpowiedzUsuńGratulacje na dziesięciolecie.
Witaj, Karolino.
OdpowiedzUsuńGratuluję pięknej, okrągłej rocznicy.
Być pełną pychy a dumną z siebie to dwie różne rzeczy. Pierwszej u Ciebie nie zauważyłam, a ta druga... Bądź z siebie dumna, bo naprawdę na to zapracowałaś. Pozwól więc sobie jak najczęściej cieszyć się owocami tej pracy bez jakiegokolwiek poczucia winy:)
Życzę kolejnych dekad blogowania i wielu związanych z tym przyjemności:)
Pozdrawiam:)
Kochana z Tobą nie da się nudzić. Jesteś osobą pracowita odważna i fascynującą. Bardzo lubię twojego bloga i śledzę twoje sportowe zmagania, za które mam dla Ciebie wielki szacunek. Ja jestem na to chyba zbyt leniwa. Z początku też miałam wątpliwości czy mój blog kogoś zainteresuje. Cieszę się, że jednak go polubiliscie. Super, że Jesteś i działasz w blogosferze. Życzę kolejnych 10 lat. Gratuluję.
OdpowiedzUsuńGratuluję rocznicy i imponującej ilości postów. Piszesz ciekawie i posty są bardzo dopracowane. Ja też nie odpowiadam na wszystkie komentarze. Mój blog prawie rówieśnik ma 11 lat. Tak trzymaj dalej i działaj. Pozdrawiam serdecznie ☀️🌞☀️☀️
OdpowiedzUsuńGratuluję ukończenia kilku kierunków studiów. Mega aktyną osobą jesteś. 10 lat to piękny blogowy staż, samych radości z blogowania!
OdpowiedzUsuńPiękny kawałek czasu, gratuluję wytrwałości i wierności sobie... to Twoja przestrzeń blogowa i taka niech pozostanie:) A blogowe rozterki... myślę, że każdy z blogujących je ma.... mniejsze, czy większe. Życzę Ci Karolinko wielu wielu lat owocnego blogowania. Pozdrawiam... dziś nie - "cieplutko", ale ciepło:)
OdpowiedzUsuńPrzez ten czas dokonałaś Karolinko tylu wspaniałych rzeczy, napisałaś tyle interesujących postów i nauczyłaś nas bardzo dużo- dziękuję Ci...
OdpowiedzUsuń