Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

środa, 8 października 2014

Dwie ofiary nowotworu trzustki

W minioną niedzielę kraj obiegła wiadomość, że znana polska aktorka, Anna Przybylska nie żyje. Szczerze powiedziawszy, nie interesowałam się zbytnio życiem osobistym serialowej policjantki, Marylki Baki, ba, nie wiem nawet czy media podały informacje o jej chorobie. Podejrzewam, że chcąc chronić własną prywatność aktorka zbytnio się nią nie "chwaliła". Mimo wszystko zrobiło mi się żal, bo jednak lubiłam tą aktorkę. Wczoraj natomiast minęło pięć lat od śmierci pierwszego biskupa diecezji sosnowieckiej - księdza Adama Śmigielskiego. Też walczył z nowotworem trzustki, jemu też nie dał szans na cieszenie się dalszy życiem. Śmierci biskupa nie do końca byłam świadoma - leżałam wtedy z gorączką w łóżku i tylko zdawkowe zdania rodziców wskazywały na to, że stało się coś złego. O odejściu pani Anny przeczytałam sama w internecie. I może dlatego tak mną ona wstrząsnęła.

Mój Boże, tyle znakomitych osób pochłonął ten straszny przeciwnik. Pierwszą medialną osobą, którą pamiętam, a zmarła na ten rodzaj nowotworu, była inna polska aktorka - Daria Trafankowska. Następnie dowiadywałam się o chorobie i śmierci takich osobistości jak Patrick Sweyze, Luciano Pavarotti, czy też słynny Steve Jobs - twórca firmy Apple Inc. A ile "anonimowych" osób zmarło na tą chorobę? 

Rak trzustki jeszcze kilka lat temu nazywany był chorobą starszych osób. Ostatnio jednak coraz częściej dotyka coraz młodsze osoby. Najczęściej nie daje żadnych objawów swojej obecności w ciele, a jeżeli już daje, to niesprecyzowane. W dodatku trzustka jest nieoperacyjnym, bardzo źle usytuowanym narządem w naszej jamie brzusznej. Toteż nowotwór jest wykrywany bardzo późno, najczęściej w jednym z ostatnich stadiów choroby, kiedy na leczenie jest już za późno. Średnia przeżywalność pacjentów z rozpoznaniem nowotworu wynosi do 2 lat.

Anna Przybylska była młodą osobą, nie miała nawet 40. Mogła zagrać jeszcze wiele ról. Życie przygotowało dla niej jednak inny scenariusz. W szpitalu w którym się leczyła zadbano o prywatność aktorki - figurowała pod zmienionymi danymi. Umierała jednak w domu, otoczona miłością najbliższych jej osób, w tym trójki dzieci, które osierociła. Najstarsza Oliwka ma 12 lat, najmłodszy Jasiu zaledwie 3 latka. Należy mieć tylko nadzieję, że partner życiowy pani Ani mądrze wychowa ich pociechy.

Nic nie wskazywało na to, że biskup Adam Śmigielski jest poważnie chory. Owszem, pisał do papieża Benedykta XVI list z prośbą o zwolnienie go ze sprawowanej funkcji, ale motywował ją swoim wiekiem i wynikającymi z niego ograniczeniami. Przynajmniej taka była oficjalna wersja. O chorobie dowiedzieliśmy się, kiedy nie był w stanie przybyć na 25-lecie istnienia naszej parafii. Chociaż wtedy tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy z powagi sytuacji. To było na początku września 2008 roku. Od tego czasu nieco zainteresowałam się nowinami dotyczącego jego zdrowia. Pamiętam jak w pierwszy piątek miesiąca w październiku 2008 roku podczas kazania ksiądz wspominał o swoim spotkaniu z umierającym biskupem. Podobno ksiądz Adam Śmigielski na koniec rozmowy podszedł do okna szpitala znajdujące się na ósmym piętrze i cicho szepnął: "Ja już długo nie pożyję". A potem z uśmiechem na twarzy pobłogosławił miastom Zagłębia, które wchodziły w skład jego diecezji, której był pierwszym biskupem. Tak po prostu - jak ojciec błogosławi swoje dzieci. Zresztą on taki był - pamiętam jak podczas mojego bierzmowania miał za zadanie pokropić nas wodą święconą. Z powodu mojego wzrostu stałam zaraz z brzegu. Widząc, że biskup nabiera na kropielnicę sporą ilość wody, odruchowo się skuliłam. Ordynariusz na mnie spojrzał, łagodnie się uśmiechnął i przyjacielsko szepnął: "Nie bój się". A potem indywidualnie mnie pobłogosławił. Ponieważ w dzień pogrzebu biskupa czułam się już dość dobrze, a nie dostałam jeszcze prezentu na 18 od rodziców, stwierdziliśmy, że w jego ramach pojedziemy pożegnać pierwszego Ordynariusza naszej diecezji. Nietypowy prezent, fakt, ale przynajmniej niezapomniany. Zresztą skoro jak dzieci z reguły przychodzą na pogrzeb ojca, tak my pojechaliśmy na pogrzeb pasterza diecezji. Na pogrzeb Anny Przybylskiej nie pojadę, ale zawsze mogę o niej częściej myśleć tego dnia. 
Biskup sosnowiecki Adam Śmigielski - 24 grudzień 1933 + 7 październik 2008
Anna Przybylska - 26 grudzień 1978 + 5 październik 2014

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz