Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 16 października 2014

Jak to Bóg kieruje naszym życiem

Ostatnio coraz częściej dostrzegam interwencje Bożą w moje najbardziej skomplikowane plany życiowe. Składając papiery na Uniwersytet Papieski Jana Pawła II w Krakowie mimochodem zastanawiałam się, gdzie znajduje się słynna Papieska Akademia Teologiczna, na którą rok rocznie zbierane są datki. Nawet kiedyś marzyłam, że będę na niej studiować. Tak samo, jak w pewnym momencie mojego życia chciałam studiować na KULu. Los mnie jednak rzucił na katowicki AWF, czego wcale nie żałuję. Do Krakowa też wróciłam, poprzez moje aktualne studia z turystyki religijnej. Sprawa PATu nie dawała mi w dalszym spokoju. Miałam co prawda sprawdzić go na internecie, zawsze miałam jednak coś innego na głowie. Wszystko wyjaśniło się dopiero dzisiaj, podczas gali inauguracyjnej nowego roku akademickiego. W akademii przypada ona zazwyczaj na dzień wyboru Karola Wojtyły na papieża, czyli 16 października(ciekawe jak to będzie za dwa lata, kiedy ten dzień przypadnie w niedzielę?). Akurat znalazłam się w delegacji kierunku, która składała w imieniu wszystkich studentów ślubowanie, więc musiałam być. Na początku odbyła się jednak uroczysta Msza święta(już wiem, czego brakowało mi przez te wszystkie lata studiowania w Katowicach). Trochę się bałam, że nie zdążę, wszak nie za bardzo znam miasto, zwłaszcza małe, poboczne uliczki(a kościół akademicki św. Anny właśnie na takiej się znajduje). Wiem, wiem, mówi się, że w Krakowie na każdej ulicy jest kościół, jednak ta informacja działała na moją niekorzyść. Przemogłam się jednak(mam jednak sporą wadę wymowy) i poszłam do informacji turystycznej zapytać o drogę. Pani w niej pracująca była taka miła, że narysowała mi całą drogę na mapie. Dzięki temu nie miałam już najmniejszych wątpliwości jak tam dojść. Nabożeństwo było o 10, ja weszłam do świątyni minutę przed. Ale zdążyłam :). Mszy przewodniczył kardynał Stanisław Dziwisz, natomiast niezwykle ciekawą homilię na temat przytoczonego fragmentu Ewangelii(opowiadający o tym, jak Pan Jezus powołuje Piotra na swojego następcę) nawiązującą do życia św. Piotra wygłosił JE biskup Roman Pindel. Po nabożeństwie przeszliśmy w uroczystym pochodzie(tutaj ukłon w stronę policjantów, którzy wstrzymywali ruch) do filharmonii Krakowskiej. Coś wspaniałego, kiedy widzi się rzeszę ludzi idącą na czele z rektorem uniwersytetu(kolejna dla mnie nowość). Na myśl przyszedł mi Mojżesz prowadzący naród wybrany przez pustynię. Z racji mojej dzisiejszej roli przypadło mi miejsce w jednym z pierwszych rzędów na sali, tuż za JE  kardynałem Dziwiszem i JE emerytowanym kardynałem Franciszkiem Macharskim(oboje pełnią jakąś tam rolę na uczelni). Dzięki temu widok miałam przedni. Za rok jednak trzeba wepchać się na galerię. Druga część zaczynała się o 12 wejściem pocztu sztandarowego oraz słowem wstępnym i przemówieniem inauguracyjnym nowego rektora uczelni, księdza Wojciecha Zyzaka(mam nadzieję, że nikt mnie nie pozwie o podanie tej informacji do wiadomości publicznej, ale nawet na wikipedii znajdzie się tą informację). A swoją drogą to u niego byłam na rozmowie wstępnej i to jego zachwycił mój plan na przyszłość(więcej na ten temat TUTAJ). Tradycją jest podsumowanie ostatniego roku. Tym sposobem wyjaśniło mi się, dlaczego wcześniej nie słyszałam o kierunku turystyka religijna - po prostu jest to zupełnie nowy, otwarty dopiero w tym roku kierunek. A więc moja grupa jest, powiedzmy, doświadczalna. Znowu, bo na magisterce też trafiłam na nowe, nie "testowane" na nikim wcześniej, podstawy programowe. Czuję się jak królik doświadczalny. Na szczęście lubię te zwierzątka. Ale jest coś, co bardziej mnie intrygowało - to, że w jego przemówieniu kilka razy padła nazwa Papieska Akademia Teologiczna. Coś zaczęło mi świtać, ale aby to potwierdzić, musiałam sprawdzić to jeszcze na Internecie. Wyobrażacie sobie jak mi się dzień dłużył, zwłaszcza, że dzisiaj zajęcia kończyłam o 18:00(godziny rektorskie były jedynie do 15). Do tego doliczmy 1,5 godziny jazdy busem. Ale w końcu wstukałam w wyszukiwarkę hasło Papieska Akademia Teologiczna i oto co mi wyszukała wikipedia -> KLIK. Czyli Uniwersytet Papieski Jana Pawła II to zmieniona nazwa Papieskiej Akademii Teologicznej. A więc spełniło się moje naiwne marzenie, a ja nawet o tym nie wiedziałam. I jak tu nie wierzyć w Bożą interwencję? Gdybym w Wielki Piątek nie pojechała na Kalwarię Zebrzydowską, gdybym nie natchnęła się na afisz promujący ten kierunek. Ale podobno nie ma przypadków w Planach Bożych.

4 komentarze:

  1. Aż samej zachciało mi się studiować. Powodzenia życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Ty doczekasz się tego etapu życia, prędzej niż się spodziewasz skarbie

      Usuń
  2. Jak miło to czytać...
    Ciotka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę, a ja studiuję psychologię i właśnie wróciłam z tańca trans ... najważniejsze, żeby być zadowolonym z wyborów :).

    OdpowiedzUsuń