Zgodnie z oczekiwaniami, dzisiejszego przedpołudnia mój dom wypełnili całkiem młodzi i sympatyczni goście. Ich różnorodność była bardzo duża - Przemo, z którym przez wiele lat chodziłam do jednej klasy* wraz z młodszym bratem, Johnem, tegorocznym maturzystą, scholowe bliźniaczki, też maturzystki, Archimedes, kolejny maturzysta, dziewczyna ze scholi, Werka, która jest na studiach polonistycznych, Ana, studentką psychologii, Sarenka, świeżo upieczony licealista, Kropka i jej siostrzeniec, Słowiczek... Sama nie wiem, jak myśmy się wszyscy pomieścili, ale jakoś to się udało. Pierwotnie miała być też Katka, z którą przez wiele lat siedziałam w jednej ławce, jednak coś jej wypadło. Zastanawiałam się też, czy nie zaprosić Marty, ale obawiam się, że towarzystwo mogłoby jej nie odpowiadać. Jak zwykle, zresztą.
W zasadzie nikt z nich nie wie, że studiuję. Wiedzą, że pracuję w świetlicy środowiskowej na etacie, ale nie, że dalej się kształcę. Może to i lepiej. Tym bardziej nie wiedzą, że się obroniłam. Dzięki temu tematy zeszły na studia Werki i Any, a nade wszystko na wyniki maturalne Archimedesa, bliźniaczek i Johna. A te są więcej niż dobre.
O Archimedesie, i jego maksymalnej ilości punktów z rozszerzonej fizyki i matematyki jeszcze przed przystąpieniem do egzaminu dojrzałości, już Wam chyba pisałam**. Nie zawiódł też z maturą z polskiego (podstawa) i z angielskiego (rozszerzenie), których wyniki oscylowały wokół maksymalnej wartości. A tego wszystkiego dokonał pisząc maturę na komputerze, paluszkiem u nogi (bo rąk nie posiada). W planach ma robotykę na Politechnice Gliwickiej. Ewentualnie informatykę.
Bliźniaczkom poszło też dobrze. Może nie tak jak Archimedesowi, ale z rozszerzonej matematyki były bliskie 100%. Z angielskiego podobnie. Język polski nawet lepiej ode mnie. Ale teraz podobno klucz odpowiedzi z tego przedmiotu dopasowywany jest do maturzysty, za mnie potrzebne było szczęście, aby się w niego wstrzelić. A mi tego szczęścia zabrakło. Co prawda wynik nie był najgorszy, ale i nie był ziszczeniem moich marzeń. No nic, nigdy nie umiałam zbytnio wbić się w czyjś tok myślenia. Bliźniaczki mają w planach psychologię. Jeżeli się dostaną na Uniwersytet Śląski, to być może będziemy się spotykać na uczelnianym korytarzu na ul. Grażyńskiego. I tym sposobem historia po dekadzie zatoczy koło - dziesięć lat temu wraz z dwiema dziewczynami - animatorkami z Oratorium zdobywałam wiedzę w budynku katowickiego AWF-u.
Johnowi poszło trochę gorzej, ale grunt, że zdał, co oczywiście też cieszy. W planach ma technika informatyka w jakiejś szkole policealnej. Też jakiś plan na życie ma. Grunt to nie siedzieć w domu, jeżeli ma się taką możliwość, tylko wychodzić do ludzi.
Ogólnie to ucieszyła mnie wiadomość, że Archimedes został publicznie wyróżniony za osiągnięcia podczas pożegnania maturzystów (oprócz naukowych ma też na swoim koncie te sportowe). Czyli coś się w naszej szkole zmienia na plus. Bo za mnie to nawet świadectwo z paskiem było mi wręczane w zaciszu klasy, jakby się tego wstydzono. O jakimś publicznym oznajmieniu o osiągnięciach w danym roku nie wspominając. Czułam się źle, było mi przykro, myślałam, że moje "laureaty" z konkursów przedmiotowych są nieważne i bezwartościowe. Było to dla mnie o tyle przykre, że miałam kontakt z rówieśnikami chodzącymi do szkół masowych i od nich słyszałam, jak to jest w normalnej szkole. Cieszę się, że Archimedes nie musiał tego przechodzić, że na bieżąco był doceniany za trud jaki wkładał w przygotowywanie się do konkursów i olimpiad, i w ogóle za poziom reprezentowanej wiedzy.
Myślę, że spędziliśmy ten czas w miarę przyjemnej atmosferze, na żartach i rozmowach. Karpatka wszystkim smakowała, co nieco podniosło mnie na duchu. Oprócz tego był popcorn serowy, kawa, herbata oraz woda z miętą. Chyba każdy wyszedł zadowolony. A najbardziej to Puśka, która została wygłaskana ze wszystkich stron.
* w zasadzie przez cztery, bo w czwartej i piątej klasie podstawówki, a potem pierwszej i drugiej gimnazjum, ale potem jeszcze trenowaliśmy w jednym klubie sportowym
** został laureatem etapu ogólnopolskiego olimpiady przedmiotowej z jednego i z drugiego przedmiotu
Na pewno miło spędziłaś czas wśród przyjaciół, ale myślę, ze powinnaś im powiedzieć o swoich studiach. Dzieliliście się informacjami na temat osiągnieć innych, a Twoje są również ważne, wiec powinna być o i o nich mowa. Jeśli tak zdecydowałaś, na pewno miałaś jakiś powód. Na pewno warto cieszyć z małych i dużych sukcesów, a gdy przychodzą niepowodzenia, znaleźć dobre rozwiązanie. Życzę Ci jak najwięcej sukcesów!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Alina
Po prostu moje "sukcesy" mało kiedy były w przeszłości ważne i pewnie dlatego nie umiem się nimi cieszyć i chwalić w takim stopniu, w jakim może powinnam. Tak samo peszą mnie gratulacje, bo nie jestem do nich przyzwyczajona. Tutaj na blogu jest mi z tym łatwiej, bo wszystko mogę na spokojnie opisać, a i same gratulacje sobie dozowałam stopniowo. I każde z nich czytałam z uśmiechem na twarzy i łzami w oczach, że jednak są osoby, obce osoby, dla których mnie jestem obojętna.
UsuńPozdrawiam serdecznie
Wszystkim trzeba pogratulować, ale najbardziej jestem pod wrażeniem Archimedesa! Tylko o ile nie planuje kariery naukowej albo celować w jakieś typowe r&d (a w Polsce z tym biednie), to bym jednak robotyki szczególnie nie polecała...
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o jakieś szkolne osiągnięcia, to dla mnie zawsze najgorsze w wygraniu czegoś była konieczność pójścia po nagrodę. Albo jak powiedzieli przez radiowęzeł, tragedia, nie można sobie było wygrać po cichu. :P Ja to zresztą miałam problem z pójściem po nagrodę nawet, jak na jakimś spotkaniu kubek wylosowałam (chociaż tyle, że fajny, termiczny Contigo). 😅
katasza
Z tego co mi mówił, to chce kiedyś tworzyć urządzenia pomagające takim osobom jak on (czyli bez rąk) żyć w jak najbardziej funkcjonalny i samodzielny sposób.
UsuńNo, ale przynajmniej w jakiś sposób wyróżniano Twoją nagrodę. A u mnie nic, nawet słowa, tak jakby nic nie miało miejsca. Jakby nie było żadnego miejsca, sukcesu...
To znaczy ja bym akurat wolała po cichu. :)
UsuńJa bym się tylko zastanawiała, czy te studia spełnią oczekiwania, bo to w opisach wygląda bardziej spektakularnie niż w rzeczywistości, szczególnie po ich zakończeniu. No i odradzała pracę jako typowy robotyk, bo to i nie tak ambitne, jak brzmi, i jednak mógłby być problem przy ograniczeniach fizycznych... Ale chłopak jest zdolny i ma cel, to może się uda wkręcić w coś fajnego. :)
katasza
Ważne że się spotkanie udało i Wszyscy śpiewając zdali maturę. A słowami krytyki się nie przejmuj . Raz kiedyś napisałam komentarz na FB i spotkałam się z taką falą krytyki i hejtu że aż sama byłam zaskoczona. Od tego czasu już na FB nie piszę pod postami osób których nie znam .Fajne są takie spotkania tylko wszyscy sobie idą a na Ciebie spada sprzątanie po Wszystkich , dlatego rzadko kiedy robię takie spotkania.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Mi w sprzątaniu pomogła Kropka, która sama się do tego zgłosiła, a więc nie było tak źle. Też się cieszę z sukcesów ich wszystkich i gorąco im kibicuję, aby na ich kontach pojawiły się kolejne. Pozdrawiam
UsuńKarolino, jesteś miłą, sympatyczną osobą, znam Cię tylko z Twoich wpisów,ale nie dziwię się , że masz tylu przyjaciół i znajomych. I piszesz o nich tak miło :-)
OdpowiedzUsuńDziękuję Basieńko za ciepłe i budujące słowa. Do znajomych mam szczęście, bo wiem, że na większość z nich mogę liczyć w razie potrzeby. Lubię się z nimi spotykać, chociaż nie ma to miejsca zbyt często. Pozdrawiam
UsuńDobrze że mogliście się spotkać i miło spędzić czas. Świetnie że maturzystom można gratulować wyników, zwłaszcza Archimedesowi :) O swoim sukcesie też mogłaś im powiedzieć - każdy sukces jest ważny i warto się nim dzielić z innymi :)))
OdpowiedzUsuńJa też się cieszę z tego typu spotkań, zwłaszcza że nie zdarzają się one zbyt często. Cieszę się sukcesami maturzystów i życzę im szczęścia i wytrwałości na dalszej drodze. A mój sukces? Myślę, że przy ich wypada bardzo blado. Pozdrawiam
UsuńSuper, że spotkanie się udało. Pogratulować młodym sukcesów. Archimedes bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Wystarczy tylko mieć chęci, a wiele można osiągnąć. Jesteś bardzo skromna Karolinko, ale Ty też odniosłaś sukces. Ściskam serdecznie.
OdpowiedzUsuń