Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 11 lipca 2023

1641. "Pamiętajcie to potomni, że nie wolno Wam zapomnieć (...) o kościołach tych spalonych, o tych Mszach niedokończonych, o tych księżach katowanych, tak przez wszystkich zapomnianych"

Są takie terminy, które powodują ciarki na mojej skórze. Zdecydowanie należy do nich "Wołyń", czy też uściślając - "rzeź wołyńska". W szkole na lekcjach historii, a zwłaszcza w ogólniaku, gdzie ta historia miała być rozszerzona, nic się o tym nie mówiło*. Tak jakby temat w dalszym ciągu nie istniał. Może gdzieś pobocznie o uszy obiło się słowo "Wołyń", nie było to jednak na tyle silne i wymowne, aby samemu zacząć szukać informacji na ten temat.
"Szum" wokół Wołynia zrobił się dopiero dekadę temu, kiedy zbliżała się 70-rocznica rzezi wołyńskiej. Na mnie szczególne wrażenie zrobił List Apostolski, przeczytany w okolicach "krwawej niedzieli" w polskich parafiach. To wtedy pierwszy raz tak w pełni świadomie spotkałam się ze zbrodnią wołyńską, która wywołała u mnie sprzeczne uczucia. Bo z jednej strony żal i złość, że tyle ofiar wtedy zginęło, a z drugiej ten list zasiał we mnie ziarno ciekawości, które zaczęło kiełkować i nakazało mi szukać informacji na temat tego, co się wtedy stało.
Najprościej o materiały o zbrodni we wsiach na Wołyniu jest w okolicach 11 lipca, kiedy przypada rocznica tzw. "krwawej niedzieli"**. Tego też dnia przypada ustanowiony w 2016 roku Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Zazwyczaj są to wywiady z osobami, które przeżyły, ale i analizy specjalistów (niestety, często też samozwańczych) całej akcji, jaka wtedy miała miejsce. Mam też dwutomowe wydanie "Wołyń. Wspomnienia ocalałych" autorstwa Marka Koprawskiego (pisałam o nich >>tutaj<<), do których lubię wracać. Poza tym od czasu do czasu wypożyczam coś w tym temacie z biblioteki. Na youtubie też jest sporo wywiadów z ocalonymi. Ale też historykami i innymi znawcami tematu. Myślę, że w bardzo ciekawy i taki przystępny sposób przedstawia sprawę rzezi wołyńskiej przedstawia ten wywiad -> https://www.youtube.com/watch?v=ZGbvO2-PTiQ. Również film "Wołyń" (którego moją recenzję możecie przeczytać >>tutaj<<) został dosyć dobrze nakręcony, chociaż nie uważałabym go za jedyne źródło wiedzy historycznej na ten temat. Przedstawia jednak w miarę wierny sposób to, jak mogły wyglądać wydarzenia z tamtych dni.
Świadomość o rzezi wołyńska jest coraz większa. W 2003 roku niewiele ludzi wiedziało, co się działo w 1943 roku na Wołyniu, dziesięć lat później - ten odsetek był dużo wyższy, dzisiaj ośmielam się stwierdzić, że jest bardzo mało ludzi, którzy by nie wiedzieli nic o Wołyniu. Winnych się już nie osądzi, można tylko szanować pamięć o tamtych dniach. Tym bardziej, że historia lubi się powtarzać i sami widzimy, co teraz się dzieje na terenie Ukrainy. Widzimy co się działo w słynnej Buczy, w Charkowie, i innych wsiach i miastach. 
I na koniec dzielę się z Wami piękną piosenką opowiadającą o tamtej pamiętnej niedzieli:
Ale żeby nie było, że Polacy są tacy święci, to podzielę się z Wami ciekawostką, na jaką natrafiłam pisząc moją pracę licencjacką. Jeden z jej podrozdziałów dotyczy ostatnich stu pięciu lat historii Ukrainy (która po raz pierwszy jako niepodległe państwo została utworzona w 1918 roku) wraz z zaznaczeniem stosunków ukraińsko-rosyjskich i ukraińsko-polskich. Oczywiście wspomniałam o obronie Lwowa oraz o ludobójstwie na Wołyniu. Przy okazji opracowywania tego drugiego zagadnienia trafiłam na książkę "Ukraina. Polskie jądro ciemności" napisaną przez Bogdana Huka. Szeroko opisuje on incydent w ukraińskiej wsi Terka w dniu 8 lipca 1946 roku. Wtedy to do miejscowości weszli polscy żołnierze z Wojsk Obrony Pogranicza i z zimną krwią pozbawili życia 37 jej mieszkańców. Najmłodsza ofiara miała 7 miesięcy, najstarsza - 100 lat. O tym się nie mówi, ale myślę, że i stronie polskiej, i też ukraińskiej należą się przeprosiny za Wołyń i za Terkę, a przede wszystkim pamięć o ofiarach wszelkich ludobójstw.


* Żeby była jasność - nie jestem za pokazywaniem dzieciakom z podstawówki zdjęć przedstawiających zmasakrowane ciała (chociaż podejrzewam, że niektóre z nich na grach komputerowych widzą dużo bardziej drastyczne obrazy), ale też nie rozumiem całkowitego pomijania tego tematu
** Było to apogeum napadów Ukraińców na Polaków mieszkających w wołyńskich wsiach, banderowcy i członkowie UPA, a także zwykli sąsiedzi nie tylko wpadali do ich domów i mordowali ich w nich, ale też wkraczali do kościołów, gdzie Polacy gromadzili się na niedzielnych Mszach świętych i tam dokonywali masakry

6 komentarzy:

  1. Myślę, że ciekawe jest też spojrzenie na akcję tzw. rewindykacji i m.in rok 1938, gdy zabierano/burzono ... cerkwie, ponieważ wymyślono sobie, że Polak = katolik. Dzięki tej wspaniałej akcji na fali "państwo z kościołem", udało się na Wołyniu i w innych miejscach zasiać nienawiść wśród sąsiadów, której pokłosie zebrano w późniejszym czasie. Polecam stronę z archiwalnymi zdjęciami: https://cerkiew1938.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Trudna ta nasza historia. Gdy ja chodziłam do szkoły o wielu sprawach się nie mówiło , historia była zakłamana. Teraz jest trochę lepiej i ja coś więcej wiem ale tak naprawdę podchodzę do wszystkiego z rezerwą bo zawsze myślę że prawdziwa i niezmienna historia jest jedna tylko "zmienia się" wraz z tymi co ją opowiadają i inni ją ocenią ale to taka moja dygresja. Dobrze że piszesz o tym co znalazłaś pisząc swoją pracę. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas na takie tematy zabrakło czasu. A szkoda, bo rzeź wołyńska jest ważnym ogniwem w poplątanej historii naszego kraju. Pozdrawiam

      Usuń
  3. Każda rzeź budzi we mnie lęk, człowiek potrafi być straszny, był i będzie, ludzkie wynaturzenia pojawiają się w każdej epoce. Nie jestem w stanie obejrzeć filmu, nie mogę czytać o tych drastycznych wydarzeniach, z upływem lat stałam się zupełnie nieodporna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Basią, w każdej epoce znajdą się takie wynaturzone osoby co robią krzywdę innym bez powodu .
    Jak jak chodziłam do szkoły to o Wołyniu się nie mówiło !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak ciężko mi zrozumieć jak ludzie ludziom mogą zgotować takie piekło.

    OdpowiedzUsuń