Jeżeli ktoś myśli, że w moim przypadku przerwa wakacyjna, czy też ukończenie studiów licencjackich równa się kompletnemu odpoczynkowi od spraw uczelnianych, to trafił pod niewłaściwy adres. W tym roku wakacje wiążą się dla mnie m.in. z przygotowaniami do cyklicznej ogólnopolskiej (chociaż już pojawiła się koncepcja, aby była ona międzynarodowa) konferencji interdyscyplinarnej "Między katedrą, a katedrą" od wielu lat organizowanej przez Wydział Teologiczny USiu, który dane mi było ukończyć. To już będzie kolejna jej edycja (próbowałam odkryć, która z kolei, ale nie mogłam się ich doliczyć), a więc samo wydarzenie ma już swoją markę, renomę, a nade wszystko - tradycję.
Tydzień temu po obronieniu tytułu licencjata z Nauk o Rodzinie, przez chwilę jeszcze rozmawiałam ze Starościną (hmmm... byłą Starościną?). W pewnym momencie temat naszej konwersacji zeszedł na temat... organizacji konferencji naukowej w przyszłym roku akademickim. Co prawda nawet nie wiem, czy w dalszym ciągu będę studiować na Wydziale (chociaż z obrony wyszłam z zaproszeniem do kontynuacji nauki na magisterce od samego Prodziekana), ale choćby nawet nie, to w organizację jakiejś konferencji z miłą chęcią mogę się włączyć. Nota bene zostaje mi jeszcze rok pedagogiki, więc statusu studenta i tak nie utracę. No, chyba że rzucę studia, względnie z nich wylecę. Tym bardziej, że jakieś tam doświadczenie w tej działce mam, głównie poprzez pomoc w organizacji międzynarodowych i ogólnopolskich sympozjów na UPJPII (pisałam o nich >>wtedy<< i >>wtedy<<). A i w zeszłoroczną konferencję na Wydziale miałam swój niewielki wkład. Sama myślałam, aby zorganizować coś niewielkiego w kontekście beatyfikacji rodziny Ulmów, czy też Światowych Dni Młodzieży (nawet mam wstępny zarys jednego i drugiego), Starościna zaproponowała coś z tematyki jej pracy dyplomowej, czyli o prewencji nadużyć seksualnych. Padł też pomysł zorganizowania w końcu tegorocznej konferencji "Między katedrą, a katedrą". Problem polega jednak na tym, że my to mamy za małe kompetencje, aby samemu to wszystko zorganizować. Toteż zaczekałyśmy, aż moja Pani Promotor wyjdzie z sekretariatu i wtedy z nią porozmawiałyśmy na ten temat. Wybór nie był przypadkowy, ponieważ przez wiele edycji współorganizowała ona całe przedsięwzięcie. Z radością przystała na naszą propozycję. Jeszcze tylko musieliśmy ustalić termin spotkania on-line.
Po wielu analizach naszych planów wybór padł na dzisiejsze popołudnie. Akurat zdążyłam wrócić z pracy i zjeść pół paczki ruskich pierogów :). Przynajmniej była szansa, że nie padnę z głodu. Z niecierpliwością czekałam, aż rozpocznie się spotkanie, aż wreszcie zobaczyłam wyczekiwane okno, w które trzeba było wejść. Po chwili do spotkania dołączyły kolejne osoby zainteresowane organizacją wydarzenia, w sumie było nas 5 osób z wersją, że będzie nas jeszcze więcej. Tylko nie każdy mógł się dzisiaj pojawić. Ucieszyłam się, że wszystkie są mi w większym lub mniejszym stopniu znajome.
Na razie ustaliliśmy podstawowe kwestie, czyli termin (23 listopada) oraz temat przewodni (szeroko rozumiane wypalenie i sposoby jego przezwyciężania). W końcu od czegoś trzeba zacząć, aby wiedzieć, jakich ekspertów trzeba szukać. Od razu przyszedł mi do głowy promotor pracy dyplomowej z pracy socjalnej na UPJPII, wykładowca przedmiotu Wypalenie zawodowe - sam był po trochu przykładem takiego wypalenia. Względnie mój aktualny proboszcz. Kto wie, może to właśnie to jest powodem jego niechęci do wszelkich inicjatyw... Ustaliliśmy też wersję hybrydową wydarzenia. Ostatnie dwie edycje to była z wiadomych przyczyn wersja on-line. A także przybliżono mnie i Starościnie ideę konferencji. Ja raz brałam w niej udział, właśnie w wersji zdalnej, więc mniej więcej wiem o co chodzi. Nie mniej dobrze było się dowiedzieć czegoś więcej od znawców tematu.
Kolejne spotkania przed nami. Trzeba jeszcze tyle rzeczy dopracować, jak chociażby cele konferencji, opisać budżet, zaprosić prelegentów, ułożyć program. Jest wiele niewiadomych, zagadek, nieścisłości, a jednak się cieszę, że mój osobisty mikrokosmos przeplata się z uczelnianym makrokosmosem. Że nawet, jeżeli stwierdzę, że nie mam siły studiować, to znajdzie się nisza, w której mogę dodać jakiś niewielki pierwiastek mojej osoby. Jestem już spokojna i wierzę, że damy radę :).
Ale o tą konferencję w kontekście beatyfikacji Ulmów to będę walczyć.
To będzie piąta edycja; znalazłam w Internecie relację z poprzedniego roku i tam było napisane, że w 2022 r. była edycja czwarta, czyli w 2023 jest piąta
OdpowiedzUsuńTu jest o ubiegłym roku i podane, że była to czwarta
OdpowiedzUsuńhttps://us.edu.pl/event/ogolnopolska-konferencja-interdyscyplinarna-pt-miedzy-katedra-a-katedra-kosciol-a-nauka-kultura-i-polityka/
Ok. czyli mamy piątą edycję. Współorganizatorzy poprzednich sami nie mogli się tego doliczyć
UsuńNoti wszystko znajdzie !! ;o) Trzymaj się Młoda !! Bez Ciebie tęcza byłaby czarno-biała...;o)
OdpowiedzUsuńEee, poradzili by sobie i beze mnie. Ja jestem do nich tylko dodatkiem
UsuńDacie radę, grunt to mieć dobry plan i kroczek po kroczku go realizować. Trzymam kciuki:)
OdpowiedzUsuńPlan się dopiero tworzy, ale jestem dobrej myśli. Pozdrawiam
UsuńJeżeli Ty Karolinko za coś się zabierasz, to z twoim zaangażowaniem musi się udać, nie ma innej opcji 😀
OdpowiedzUsuńŻeby się tylko nie okazało, że przeze mnie wyjdzie kompletna klapa. Pozdrawiam
UsuńSłuszna koncepcja z przybliżeniem historii rodziny Ulmów. Moim zdaniem przewyższyli w swoim oddaniu ojca Kolbe (o ile oczywiście da się przyjąć w takich przypadkach jakieś stopniowanie poświęcenia).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
Wartościowe historie warto przybliżać. Mam cichą nadzieję, że ta konferencja też dojdzie do skutku. Pozdrawiam
UsuńKarolinko! Lubię Twoją samodyscyplinę, ambicje i zaangażowanie w liczne przedsięwzięcia. I gratuluję ukończenia studiów licencjackich. Oczywiście życzę kolejnych szczebli rozwoju osobistego [ujęłam to bardzo ogólnie, bo wiem, ile za tym kryje się wyzwań] Powodzenia, ale i odpoczynku, koniecznie! Ściskam :*
OdpowiedzUsuńDziękuję Kochana za słowa gratulacji i wsparcia. A i na wypoczynek postaram się znaleźć czas. Pozdrawiam
UsuńKarolinko życzę miłego tygodnia
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo i wzajemnie
UsuńTwoja energia i aktywność nieustannie mnie zadziwiają.
OdpowiedzUsuńE tam, wolę robić coś pożytecznego niż tracić czas na głupoty. Pozdrawiam
UsuńJesteś niesamowita, Twoj umysł cały czas w ruchu, powodzenia życzę ale też odpocznij troche, pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńFizycznie raczej jestem cienka, za to nadrabiam wszystko w dziedzinie intelektualnej. Pozdrawiam
UsuńKarolinko, ja również wierzę , że dacie radę.
OdpowiedzUsuńDziękuję. I ja wierzę w powodzenie całego serca. Pozdrawiam serdecznie
UsuńA kiedy pomyślisz o sobie?
OdpowiedzUsuńCały czas myślę o sobie. Mimo wszystko. Pozdrawiam
UsuńPodziwiam Twoje zaangażowanie , Karolinko. Ale tak właśnie trzeba.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Czasami trzeba dać coś od siebie, żeby co innego móc zbierać. Pozdrawiam
UsuńŻe też Ci się chce ??? W końcu są wakacje i czas odpocząć od tych dwóch kierunków studiów i wolontariatu. Wiesz co podziwiam Ci za to wszystko !! Nie jedna całkiem zdrowa osoba by tego nie udźwignęła a Ty cały czas w ruchu. Ale w sumie to Ci się nie dziwię, są tacy co ćwiczą palce na pilocie TV a są i tacy Którzy na miejscu nie usiedzą !!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ale ja odpoczywam. A nawet mam przyspieszone wakacje w pracy, bo już od następnego poniedziałku (a powinnam mieć od początku sierpnia). Ja chyba nie potrafię siedzieć bezczynnie. A jak jeszcze mogę w czymś pomóc to jestem w swoim żywiole. Pozdrawiam
Usuńpowodzenia zatem życzę!
OdpowiedzUsuńA zatem ślicznie dziękuję. I pozdrawiam
Usuńkochana, nie zwalniasz tempa nic a nic!
OdpowiedzUsuńokularnicawkapciach.wordpress.com
Tak długo jak starczy mi sił będę działać. Pozdrawiam serdecznie
UsuńTrzymam kciuki Karolinko!
OdpowiedzUsuń:)
Dziękuję bardzo Izuniu. Pozdrawiam
UsuńJesteś naprawdę niesamowita. Byłam na kilku, parę razy miałam wykład, m.in. z biblioterapii, arteterapii, metod aktywizujących niepełnosprawne dzieci. Trzymam kciuki za powodzenie przedsięwzięcia.
OdpowiedzUsuńDo niesamowitości to mi jeszcze trochę brakuje ;). Ja na razie tylko raz wygłaszałam wykład, w dodatku on-line, na temat skutków izolacji dzieci niepełnosprawnych. Teraz zaproponowano mi wykład odnośnie wypalenia nauczycieli uczących ukraińskich uczniów (tak w kontekście mojej pracy dyplomowej). Dziękuję za trzymanie kciuków, przyda się. Pozdrawiam serdecznie
UsuńJesteś jak niezmierzone morze...
OdpowiedzUsuńCieszę się Karolinko, że dostałaś możliwość udziału w projekcie. Jesteś dowodem, że jak się chce to wiele przeciwności można pokonać. Życzę Ci kolejnych sukcesów. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń