W mojej opowieści o majowej podróży studyjnej do Rzymu pozwolę sobie przeskoczyć środowe przedpołudnie (do którego wrócę w następnym wpisie) i przybliżyć Wam co się działo w środę po południu, w czwartek oraz w piątek. A działo się całkiem niemało.
Czwartek, podobnie jak wtorek, rozpoczęliśmy poranną Mszą świętą sprawowaną w kaplicy mieszczącą się w Domu Pielgrzyma, gdzie byliśmy zakwaterowani. Co prawda nie był to obowiązkowy punkt dnia, jednak starałyśmy się wraz z Wisią (z którą dzieliłam pokój) właściwie codziennie w nim uczestniczyć, skoro miałyśmy taką okazję. Same Msze odprawiane były to przez jednego, to przez drugiego z księży, którzy przyjechali z nami do Rzymu.
Pierwszym punktem czwartkowego dnia było nawiedzenie katakumb św. Kaliskta i Sebastiana. Chociaż Sienkiewicz w swoim "Quo vadis" stworzył w nich miejsce, w którym pierwsi chrześcijanie odprawiali Msze święte, to tak naprawdę pełniły one funkcje współczesnych cmentarzy. To w nich chowani byli obywatele Rzymu, niektórzy nawet mają całkiem niezłe mauzolea, a bliscy tych osób nawiedzali ich grobowce. W katakumbach spoczywają zarówno poganie, jak i chrześcijanie, ludzie w różnym wieku i płci. To bardzo ciekawe miejsce, niestety bez możliwości wykonywania fotografii.
| Kościół Domine Quo Vadis (źródło zdjęcia) |
Z katakumb do kościoła prowadzi najstarsza rzymska droga nazywana Via Appia. Jej główną rolą było połączenia Rzymu z Kampanią (region w południowych Włoszech) i zaopatrzenie go w tamtejsze produkty rolne. Via Appię przemierzaliśmy idąc dalej, w kierunku jednej z Bazylik Większych - Bazyliki św. Pawła za Murami (trzy pozostałe zwiedziliśmy poprzedniego dnia). Ta trasa wynosiła ok. 7 km., a pokonanie jej w pełnym upale wymagało od wszystkich uczestników wyprawy nie lada kondycji i hartu ducha. To ostatnie jednak nie opuszczało nikogo z nas pomimo zmęczenia, które każdemu z nas dawało już się we znaki.
![]() |
| Przy figurze św. Pawła znajdującej się wewnątrz bazyliki |
Przed bazyliką znajduje się dziedziniec, który otacza granitowa kolumnada. Pośrodku ustawiona została figura św. Pawła trzymającego miecz, który zarazem jest jego atrybutem. To, co rzuca się w oczy na dziedzińcu to zwieńczenie bazyliki, na którym widać wizerunki czterech proroków: Izajasza, Jeremiasza, Ezechiela oraz Daniela. Do świątyni prowadzi Święta Brama, która jest otwierana z okazji jubileuszu roku świętego. To, co zwraca szczególną uwagę w bazylice to ciągnący się przez całe jej wnętrze pas, na którym zostały wymalowane wizerunki wszystkich papieży od św. Piotra do obecnie panującego św. Franciszka. Legenda głosi, że kiedy zabraknie miejsca na kolejne portrety, nastąpi koniec świata. Teoretycznie ma to nastąpić za 6 pontyfikatów (tyle zostało wolnych miejsc), ale podobno już jest pomysł, gdzie zmieścić kolejne wizerunki. W 1980 roku bazylika św. Pawła za Murami została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
| Zdjęcie Forum Romanum zrobione "na próbę". Według mnie bardzo udane |
Piątek był ostatnim dniem naszej wyprawy. Z samego rana była Msza święta oraz śniadanie, a po śniadaniu - egzamin końcowy. W zasadzie pytania nie były jakąś szczególną niespodzianką, chociaż niektóre były dosyć podchwytliwe. Jednak kiedy człowiek pomyślał, to odpowiedź niemal natychmiast przychodziła mu do głowy. Tak było przynajmniej w moim przypadku. Na 50 pytań miałam 2 lub 3 błędy, więc chyba nie było tak źle. I coś w tym moim dziurawym niczym ser szwajcarski mózgu zostało.
Po skończonym egzaminie (czyli ok. godz. 11) aż do 15:00 mieliśmy czas do wykorzystania tylko dla siebie. Śmialiśmy się nawet, że obecni z nami wykładowcy muszą mieć czas na przeczytanie naszych złotych myśli, które zawarliśmy na kartach egzaminacyjnych i pośmiania się z nich. Razem z dziewczynami z magisterki wybrałyśmy się jeszcze raz na Watykan, aby zakupić ostatnie pamiątki i zjeść ostatnie lody w doborowym towarzystwie. Kocham te dziewczyny, uwielbiam przebywać w ich towarzystwie i wspólnie się z nimi wygłupiać. Nasze plany trochę zostały zmodyfikowane przez jedną dziewczynę, która się do nas dołączyła, ale według mnie takie sytuacje jak ta uczą pokory i szukania kompromisów. Nie będę wnikać w szczegóły, było - minęło.


Takie zwiedzanie to jak podróż wehikułem czasu... A ten pas z portretami papieży sam chętnie bym zobaczył, może się uda jeszcze kiedyś powędrować do Rzymu.
OdpowiedzUsuńTen pas robi niesamowite wrażenie w połączeniu z legendą, jaka się z nim wiąże. Pozdrawiam
Usuńbardzo intensywne zwiedzanie ! zazdroszczę wizyty w Rzymie!
OdpowiedzUsuńhttps://okularnicawkapciach.wordpress.com/
Początkowo mieliśmy jeszcze bardziej intensywny plan zwiedzania, nie chcieliśmy jednak nikogo dobić. Bo w końcu stwierdziliśmy, że ludzie ze zmęczenia będą padać niczym muchy. Pozdrawiam
UsuńPrzyjemne z pożytecznym, wykłady, egzamin, zwiedzanie, piekny czas przeżyłaś, pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńI nawet egzamin nie był taki straszny jak by się mogło wydawać. Chociaż wymagał skupienia i zastanowienia się nad odpowiedziami. Pozdrawiam
UsuńZobaczyłaś wiele ważnych, poważnych i wspaniałych miejsc.
OdpowiedzUsuńJestem pewna, że kolejny post będzie równie ciekawy.
Serdecznie pozdrawiam :)
Niektóre zabytki liczą sobie ponad 2000 lat. Zadziwiające, że dotrwały do naszych czasów. Pozdrawiam
Usuńciekawe miejsce :)
OdpowiedzUsuńWszak to kolebka cywilizacji europejskiej. Pozdrawiam
Usuń