Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 1 listopada 2023

1754. Kto to tak właściwie był ten święty Józef Bilczewski?

Witajcie moi drodzy!

Na początku pragnę Wam gorąco podziękować za troskę wykazaną w komentarzach pod ostatnim wpisem oraz życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. Powoli mi się już polepsza, np. dzisiaj już jem biszkopty. Jutro może uda mi się już zjeść coś bardziej treściwszego. Oczywiście bez szaleństw, bo to mi bardziej zaszkodzi niż pomoże odzyskać siły. W zasadzie już powróciłam do sił i gdyby nie ta dieta i zażywane co 8 godzin antybiotyki, to pewnie uznałabym to wszystko za przygodę. Do końca tygodnia dostałam zwolnienie z pracy, bo jednak bez sensu przy osłabionym organizmie narażać się na kontakty z zarazkami przynoszonymi przez dzieciaki. Odwiedziny księdza w szpitalu też sobie podaruję. Na razie napisałam mu, że mam sporo nauki, co też zbytnio nie odbiega od rzeczywistości. Tak więc jeszcze raz dziękuję za tyle słów wsparcia. Nie spodziewałam się, naprawdę.

W ostatnim czasie kilkakrotnie padło na blogu nazwisko księdza Józefa Bilczewskiego, arcybiskupa lwowskiego, świętego kościoła katolickiego. Jednak na samym wspomnieniu jego nazwiska, bez jakichś konkretnych szczegółów (poza tym, że ukończył wadowickie gimnazjum im. Marcina Wadowity. Dzisiaj chciałabym to nadrobić i przedstawić Wam w siedmiu punktach życiorys tego duchownego, którego "poznałam" przez przypadek kilka lat temu (warto czytać wszystkie informacje umieszczone na tablicach przybitych do budynków), a z którym "zaprzyjaźniłam się" niemal od razu. Myślę, że przypadające wspomnienie Wszystkich Świętych jest ku temu doskonałą okazją. Zresztą jeszcze dzisiaj, sto lat po śmierci, jest on stawiany za wzór Dobrego Pasterza, który pokładając swoją ufność w Bogu, poświęcił się do głoszenia nauki o Chrystusie.
święty arcybiskup Józef Bilczewski
  1. Arcybiskup z chłopskiego domu - Józef Bilczewski przyszedł na świat 26 kwietnia 1860 roku w położonych koło Kęt Wilamowicach na terenie diecezji krakowskiej. Był pierwszym dzieckiem prostego rolnika i stolarza Franciszka Biby i Anny z domu Fajkisz. Oprócz Józefa małżonkowie mieli jeszcze ośmioro dzieci. Ojciec uważany był za osobę surową i wymagającą, natomiast matka za osobę niezwykle pobożną. Mały Józef wzrastał w niezwykle religijnej atmosferze domowej. W wieku 8 lat chłopiec rozpoczął naukę w szkole podstawowej w rodzinnych Wilamowicach. Następnie kontynuował ją w Kętach oraz w wadowickim gimnazjum. Gimnazjum ukończył w 1880 roku maturą zdaną z wyróżnieniem. Umożliwiło mu to wstąpienie do krakowskiego Seminarium Duchownego. Podobno na stoliku w pokoju seminaryjnym położył małych rozmiarów obrazek, na którym mieścił się napis: "Któż, jak Chrystus", czyniąc to zawołanie treścią każdego dnia. Po dwudziestu latach posługi kapłańskiej, studiach w Rzymie, Paryżu i Wiedniu, a także pracy jako profesor lwowskiego uniwersytetu, w grudniu 1900 roku został mianowany przez papieża Leona XIII arcybiskupem Lwowa.
  2. Swoją siłę czerpał z modlitwy
     - arcybiskup Józef Bilczewski to przede wszystkim człowiek modlitwy. Można powiedzieć, że zamiłowanie do modlitwy wyssał z mlekiem matki, prostej kobiety zatopionej w Bogu. Będąc klerykiem spędzał długie godziny w seminaryjnej kaplicy rozmawiając z Bogiem. Jako profesor lwowskiej uczelni zamieszkał w klasztorze bernardyńskim, gdzie uczestniczył w życiu modlitewnym zakonników, odmawiając z nimi brewiarz. Centralną częścią jego modlitwy była Eucharystia. Podczas wieczornych modlitw przygotowywał się do jej odprawiania. Z kolei w ciągu dnia często był widziany w kościele przed Najświętszym Sakramentem.
  3. Czciciel Najświętszego Sakramentu - lata życia księdza Józefa Bilczewskiego przypadają na ożywienie w całym Kościele katolickim kultu Eucharystii. Swoim diecezjanom przypominał o obowiązku regularnego udziału w niedzielnej Mszy świętej. Zachęcał ich też do codziennego uczestnictwa we Mszy świętej i częstego przyjmowania Komunii Świętej. Uczył wiernych, że Eucharystia to nie tylko pokarm dający siłę w codzienności, ale też źródło największej radości. To Ona staje się podstawą jedności nie tylko w rodzinie, ale i w całym społeczeństwie. Zapraszał ich do adoracji Najświętszego Sakramentu, udziału w procesjach i nabożeństwach eucharystycznych. Niezwykłą troską otaczał dzieci, które przygotowywały się do Pierwszej Komunii Świętej.
  4. Duchowy syn Maryi - już od najmłodszych lat ksiądz Józef Bilczewski otaczał Matkę Najświętszą czcią i miłością, niczym najlepszy syn. Nazywał Ją nawet swoją "Matuchną". Później swoją posługę pasterską w archidiecezji lwowskiej powierzał właśnie Matce Bożej. Odnawiając śluby Jana Kazimierza ukazywał Maryję jako wzór cnót chrześcijańskich, zaufania Bogu i całkowitego powierzenia mu swojego życia. Jego wielkim pragnieniem było, aby identyczną pobożnością darzyli Ją wierni archidiecezji lwowskiej, poprzez naśladowanie Jej cnót, a w szczególności całkowitego zaufania Bogu. 
  5. Dobry pasterz
     - "Stałem się głową tej Archidiecezji, by także być jej sercem. Wszystko, co Was obchodzi, znajdzie oddźwięk w duszy mojej" - miał powiedzieć ks. abp. Józef Bilczewski, kiedy rozpoczynał swoją posługę arcybiskupią. Postrzegany był jako gorliwy pasterz archidiecezji lwowskiej. M.in. rozwijał strukturę parafialną oraz walczył o budowę nowych kościołów. Podczas jego 23 letniej posługi duszpasterskiej wybudowano ich aż 328. Zabiegał też o wzrost powołań kapłańskich. Liczba alumnów lwowskiego Seminarium Duchownego wzrosła z 79 w 1900 do 134 w 1914 roku. Interesował się życiem osobistym kleryków, ich sytuacją materialną i rodzinną, dlatego często ich odwiedzał. Dbał o dni skupienia dla kapłanów, zabiegał o podniesienie poziomu katechizacji, zachęcał świeckie osoby do włączania się w proces przekazywania prawd wiary. Do współpracy z kapłanami arcybiskup zachęcał siostry zakonne poprzez tworzenie ośrodków duszpasterskich działających przy kaplicach i ochronkach. Od samych sióstr zakonnych oczekiwał, że będą na co dzień zastępować kapłana w prowadzeniu katechezy dla dzieci i dorosłych, a także zajmą się opieką nad chorymi, będą prowadzić nabożeństwa oraz przygotować wiernych do sakramentów.
  6. Szczery Polak - będąc metropolitą lwowskim Józef Bilczewski nie wahał się działać na polu oświatowym i społecznym. Jako członek Rady Szkolnej Krajowej walczył o polepszenie losu nauczycieli, o zakładanie szkół, ochronek, bibliotek oraz czytelni. Przyczynił się tym samym do zwalczania tak bardzo powszechnego wtedy analfabetyzmu. Do historii przeszło jego słynne wystąpienie w Sejmie z 1907 roku - w swoim gorącym przemówieniu przekonywał do podniesienia pensji nauczycielskich. Organizował również i popierał różne związki i stowarzyszenia o charakterze religijnym, zawodowym i dobroczynnym. Z jego inicjatywy wybudowano we Lwowie dom katolicki. Z kolei w czasie wojen w latach 1914 - 1920 zorganizował komitet arcybiskupi do pomocy ofiarom wojny, a także występował w obronie Polaków napadniętych i mordowanych przez ukraińskich nacjonalistów.
  7. Pochowany z najuboższymi - ksiądz arcybiskup Józef Bilczewski odszedł do wieczności w dniu 20 marca 1923 roku. Zgodnie z jego ostatnią wolą został pochowany na lwowskim cmentarzu Jankowskim we Lwowie, w miejscu wiecznego odpoczynku ludzi ubogich, dla których był niczym ojciec. Na jego grobie zawsze znajdowały się świeże kwiaty, a pomimo czasów komunizmu przychodzili na niego ludzie, aby wypraszać za jego wstawiennictwem łaski u Pana Boga. Dzięki staraniom archidiecezji lwowskiej przeprowadzony został przeprowadzony proces beatyfikacyjny Józefa Bilczewskiego. Jego pierwszy etap został zakończony 18 grudnia 1997 roku ogłoszeniem przez św. Jana Pawła II dekretu o heroiczności jego cnót. W czerwcu 2001 roku Komisja Spraw Kanonizacyjnych uznała cud nagłego, trwałego i niewytłumaczalnego co do sposobu uzdrowienia 9-cioletniego Marcina Gawlika z bardzo ciężkich poparzeń za wstawiennictwem arcybiskupa Józefa Bilczewskiego. To otworzyło drogę do jego beatyfikacji, której dokonał papież Jan Paweł II w dniu 26 czerwca 2001 roku we Lwowie podczas podróży apostolskiej na Ukrainę. Pięć lat później papież Benedykt XVI ogłosił go świętym.
I na koniec krótki filmik streszczający jego życie i działalność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz