Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

wtorek, 14 listopada 2023

1767. Zauważona

Myślę, że każdy z nas lubi być w mniejszym lub większym stopniu zauważony i doceniony. Nie inaczej jest ze mną - wbrew pozorom słynna piramida Masłova przedstawiająca hierarchię potrzeb jest identyczna dla większości z nas, jeżeli nie dla wszystkich. Ostatnio w dosyć niespodziewany i nieoczywisty sposób zostałam zauważona przez jedną z wykładowczyń, która była z nami w Rzymie podczas majowego wyjazdu studyjnego.
Na pierwszym roku Nauk o Rodzinie mieliśmy z nią pedagogikę ogólną oraz pedagogikę rodziny w wersji on-line, a więc nie za bardzo mogliśmy ją poznać. No bo zdalne to nie to samo co stacjonarnie. W dodatku mieliśmy w grupie osoby, które ciągle stroiły sobie żarty ze wszystkich wykładowców, przez co jeszcze bardziej była na nas cięta. Zresztą wcale się jej nie dziwię, bo chyba sama bym była. Potem spotkałam ją bliżej podczas Dnia Judaizmu i Dnia Islamu w Kościele Katolickim, ale chyba najbliżej poznałam ją podczas tych pięciu dni spędzonych w końcówce maja w Rzymie. Nawet mnie wtedy pochwaliła za moją część oprowadzania po Wiecznym Mieście, czym zmyła z siebie obraz surowego belfra. 
W tym roku mamy z nią przedmiot Metodologia nauk o rodzinie. Wszyscy się ich obawiali, ale ja byłam dziwnie o nie spokojna. Tak naprawdę z metodologią badań naukowych miałam styczność już i na AWFie w Kato, i na Pracy Socjalnej na UPJPII, i na Pedagogice na UŚ-iu, więc znowu ten materiał nie jest już dla mnie taki nowy i tajemniczy. Ba, ośmielam się nawet stwierdzić, że jest on dla mnie wręcz powtórką poznanego już wcześniej materiału. Co prawda, zajęcia mamy co 2 tygodnie, a wiele z nich nam przepadło (w najbliższy piątek mamy odrabiać któreś z nich), ale po tym co dotychczas było myślę, że nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać z opisu sylabusa.
Ostatnio mieliśmy pierwsze ćwiczenia z tego przedmiotu, na których w parach opracowywaliśmy mapy myśli obrazujące przydzielone nam tematy, które następnie referowaliśmy przed całą grupą. Moja para miała za zadanie przedstawić ogólnie na podstawie przyniesionego przez wykładowczynię artykułu naukowego, czym tak właściwie są te nasze Nauki o Rodzinie. Według mnie powinno nam to być wytłumaczone na pierwszym semestrze pierwszego stopnia. Ale z drugiej strony Ci, którzy kontynuują naukę znają to z praktyki, są jednak z nami osoby, które przyszły do nas z innych kierunków i to im się głównie ta wiedza przyda. Po wielu analizach i przemyśleniach wyszedł nam taki oto schemat obrazujący główne punkty naszego artykułu naukowego.

Podczas referowania tematu był stres, ponieważ jest to jedna z najbardziej wymagających wykładowczyń na wydziale. Ostatecznie poszło nam całkiem nieźle, ocena za wygłoszenie tematu jest satysfakcjonująca, chociaż interaktywny quiz trochę nam spłatał psikusa. Doskonale sprawdziło się tutaj porzekadło, że trochę techniki i człowiek się gubi. Ale z drugiej strony - podobno uczymy się na błędach, więc następnym razem (a ten już 12 grudnia) powinno pójść lepiej. Wtedy mamy indywidualne już referowanie przydzielonych tematów. Chociaż ja bardziej stawiam na bardziej tradycyjne metody zaktywizowania grupy. Już nawet mam pewien pomysł, oby tylko starczyło czasu na jego realizację.
Jednak największe zaskoczenie spotkało mnie po skończonych zajęciach, kiedy wykładowczyni poprosiła mnie i jeszcze jedną osobę z grupy o pozostanie w sali. Kiedy wszyscy już wyszli zaproponowała naszej dwójce udział w projekcie badawczym obejmującym całe województwo. Oczywiście mówiła, co to za projekt, ale ja z jednej strony jeszcze pod wpływem poprzedniej dawki antybiotyków, a z drugiej będąca w małym szoku, że ktoś zauważył kogoś takiego jak ja po prostu zapomniałam. Ale obiecałam się zastanowić, bo wiecie, trzeba to wszystko przemyśleć, czy podoła się temu wszystkiemu i znajdzie na to czas, a nie rzucać się pod wpływem euforii na głęboką wodę.
Nie mniej miło, że wzięto mnie pod uwagę. Może na studiach też wyrabiają sobie opinię o studentach na podstawie ich postawy i pracy na zajęciach? A może jakieś inne czynniki wzięły w tym wszystkim górę?
Natomiast w przerwie między zajęciami spotkałam się z księdzem, który jest również odpowiedzialny za sympozjum naukowe "Między katedrą, a katedrą". Przejrzeliśmy zgłoszenia i abstrakty, które do nas napłynęły i podzieliliśmy je na dwie grupy: pierwsza dotyczy wypalenia w kościele, a druga wypalenia w świecie. Jest też trzecia grupa prelegentów, zupełnie niezależna od dwóch wymienionych - to ci, którzy będą przedstawiać swoje referaty w formie on-line. I w niej znalazły się tematy i z jednego i z drugiego obszaru. Prelegentów w wersji zdalnej jest naprawdę niewielu, a więc bez sensu jest tworzyć dwa oddzielne kanały. Już nawet wstępnie ustaliliśmy kolejność naszego występu. Osobiście jestem trzecia w kolejce w drugiej grupie. Powoli zaczynam się stresować, bo to jednak konferencja o randze międzynarodowej (mamy prelegentów z Czech i Francji). Ale mam też nadzieję, że wszystko będzie dobrze, tak jak na ćwiczeniach z Metodologii NoR.

3 komentarze:

  1. Gratuluję 👏 Jesteś bardzo ambitna, mądra i Ona to zauważyła. Pozdrawiam serdecznie 💞

    OdpowiedzUsuń
  2. Serdecznie gratuluję kochana!
    https://okularnicawkapciach.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń