Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

środa, 15 listopada 2023

1768. Autobusy śmierci - tragedia w Oczkowie

Niektóre tragedie są powszechnie znane, jednak myślę, że o większości z nich nie mamy pojęcia. Czasami jednak są one przypominane w różnych serwisach internetowych, szczególnie kiedy przypadają ich rocznice. Właśnie w ten sposób dowiedziałam się o katastrofie, jaka wydarzyła się w okolicy, z którą jestem związana od kilku lat za sprawą Maratonu 3 Jezior oraz Górskiego Biegu Frasattiego, a mianowicie w pobliżu Jeziora Żywieckiego. W tym roku minęło bowiem 45 lat od chwili, gdy wpadły do niego 2 autokary wiozące górników do pracy.

Tragiczna rocznica: mija 45 lat od katastrofy autobusowej w Oczkowie

45 lat temu wydarzyła się jedna z największych katastrof drogowych w naszym kraju. 15 listopada 1978 roku w znajdującym się koło żywca Oczkowie dwa autobusy wiozły pracowników do pracy w kopalni. W pewnym momencie wpadły w poślizg, a następnie runęły do Jeziora Żywieckiego. W wyniku wypadku zginęło 30 osób, z kolei przeżyło go 9 pasażerów.
Autosan H9 (przed 1979 r.) (źródło)
"Władze samorządowe pamiętają o ofiarach tragedii. Uczcimy je, prosząc mieszkańców o modlitwę. Z uwagi na trwający obecnie gruntowy remont drogi w miejscu katastrofy, nie zostaną w tym roku złożone jednak kwiaty przed obeliskiem. Wrócimy za rok" - powiedział rzecznik żywieckiego magistratu - Mariusz Hujdus.
Katastrofa wydarzyła się 15 listopada 1978 roku nad ranem. Autobus wiozący górników do kopalni Brzeszcze, Ziemowit i Mysłowice wpadł w poślizg w wąwozie Wilczy Jar i runął w kilkunastometrową przepaść do Jeziora Żywieckiego. Kilkanaście minut później ten sam los spotkał drugi autobus, który spadł 3 m obok. W katastrofie zginęło 30 osób, w tym 27 górników, wdowa po górniku, który dwa tygodnie wcześniej zginął w wypadku (jechała załatwić formalności związane z jego pogrzebem) oraz dwóch kierowców.
Za oficjalną przyczynę wypadku prokuratorzy z Bielska - Białej uznali błąd kierowców. Mieli oni nie zachować ostrożności i nie dostosować prędkości do warunków panujących na śliskiej wtedy szosie. Historyk Paweł Zyzak, autor książki "Tajemnica Wilczego Jaru", uważa jednak, że śledztwo przeprowadzono tak, aby nic nie zostało wyjaśnione. W swojej publikacji zwrócił uwagę na pewną krążącą wtedy pogłoskę o tym, że świadkowie wypadku widzieli na moście milicyjny samochód, który miał doprowadzić do tegoż wypadku.
Jego ofiary upamiętnia obelisk z tablicą ustawiony przy moście. Osoby, które wtedy zginęły to:
  1. Józef Adamek (35 lat)
  2. Tadeusz Bargiel (36 lat)
  3. Leszek Barteczko (26 lat)
  4. Bolesław Cader (46 lat) 
  5. Roman Fic (23 lat)
  6. Henryk Fidyk (43 lat)
  7. Tadeusz Filipiak (27 lat)
  8. Jan Górny (31 lat)
  9. Józef Górny (30 lat)
  10. Antoni Habiciak (27 lat)
  11. Kazimierz Kastelik (30 lat)
  12. Janusz Kobza (22 lat) 
  13. Waldemar Kubalańca (18 lat) 
  14. Bogumił Kucharski (35 lat) 
  15. Tadeusz Kupczak (27 lat) 
  16. Zygmunt Kupczak (32 lat) 
  17. Andrzej Lach (21 lat) 
  18. Leszek Mrowiec (20 lat) 
  19. Jan Pach (27 lat) 
  20. Kazimierz Ścieszka (22 lat) 
  21. Jan Tomaszek (29 lat) 
  22. Stanisław Urbaniec (18 lat) 
  23. Jerzy Walaszek (19 lat) 
  24. Natalia Walaszek (23 lat) 
  25. Stanisław Widuch (18 lat) 
  26. Franciszek Wieczorek (38 lat) 
  27. Antoni Wiewióra (26 lat) 
  28. Czesław Wróbel (24 lat) 
  29. Stanisław Wrzeszcz (27 lat) 
  30. Bolesław Zoń (48 lat)
Listę otwierają i zamykają kierowcy. Pierwszy autobus prowadził Józef Adamek, ojciec pięściarza Tomasza Adamka. Drugi natomiast Bolesław Zoń. Najmłodsze ofiary miały po 18 lat, najstarsza - 48.
Tragedia w Oczkowie jest drugą pod względem liczby ofiar katastrofą, która wydarzyły się na polskich drogach po wojnie. Największą była ta w 1994 roku, kiedy w katastrofie pod Gdańskiem zginęły 32 osoby, a 43 odniosły rany.

źródło: https://www.onet.pl/turystyka/onetpodroze/tragiczna-rocznica-45-lat-od-katastrofy-autobusowej-w-oczkowie/zk12wkl,07640b54

2 komentarze:

  1. Od tamtego czasu katastrofy nadal się zdarzają, pomimo ulepszenia dróg i technologii a ofiary często pozostają bezimienne...
    jotka

    OdpowiedzUsuń