Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 16 listopada 2023

1769. Obdarzona zaufaniem wydziałowej społeczności dostałam się do Wydziałowej Rady Samorządu Studenckiego :)

Nowy skład Rady Studentów Wydziału Teologicznego został wybrany. Ku mojemu zaskoczeniu, dostałam się do niej. Nieoficjalne wyniki głosowania znaliśmy już w sobotni wieczór, oficjalnie wszystko zostało potwierdzone w niedzielę przez aktualnego przewodniczącego organizacji - Bartolla (przed nim była nią nasza Starościna). Co prawda szału wśród liczby głosujących w stosunku do ogólnej liczby studentów stacjonarnych i niestacjonarnych, jak to powiedział Bartollo, nie było, na szczęście nie ma procentowego minimum, jakie musieliby oni spełnić, aby wybory były ważne. W każdym razie, zdobyłam tyle głosów, że ich liczba dała mi możliwość uzyskania mandatu na dwuletnią kadencję. Co ciekawe, kiedy Starościna była przewodniczącą, to nie było wyborów, a do samorządu trafiali jej ulubieńcy, przez co tworzyła się klika. A kiedy ktoś czymś się jej naraził, to zostawał usuwany ot tak, z pominięciem wszelkich oficjalnych procedur. Ot, taka dziwna demokracja.
Dzisiaj mieliśmy pierwsze robocze spotkanie, podczas którego Bartollo, już osobiście pogratulował piątce osób (z czego czwórka jest z mojego kierunku i rocznika, a więc pierwszy rok Nauk o Rodzinie magisterki górą!), która się dostała do Samorządu i wyraził życzenie naszej owocnej współpracy. Jakoś jestem pełna optymizmu i nadziei, że taka właśnie ona będzie, że razem zrobimy coś dobrego i pięknego. Że będzie się ona opierać na szczerych relacjach, na współpracy, a nie na izolacji.
Bartollo ucieszył się też z tego, że to właśnie mnie udało się wejść w skład Rady (podobno nawet jeden z jego głosów powędrował właśnie do mnie). Jak sam przyznał, zależało mu na tym, aby w składzie był ktoś taki jak ja. Jest bardzo taktowny i nie powiedział tego na głos, ale z dalszej rozmowy wywnioskowałam, że chodzi mu o moją niepełnosprawność. Po prostu czasami potrzebny jest przy organizacji różnych rzeczy też trochę inny punkt widzenia. Mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli. Wcześniej nikogo takiego w Samorządzie nie było no i wychodziły różne hece. Zwłaszcza, kiedy coś było organizowane przez Starościnę. Ja też się cieszę, że udało mi się dostać do Rady. No i liczę na to, że jakoś się do czegoś przydam. 
Pierwsza poważniejsza akcja - wspomniana kilka razy na blogu konferencja. Wszyscy jesteśmy zaproszeni do pomocy w jej organizacji, chociaż nasza kadencja jeszcze się nie zaczęła. Nie wiem jak inni, ale ja i tak na niej będę, i tak ją współorganizuję, a poza tym mam prelekcje do wygłoszenia. Będzie też Ania z teologii, która też wygłasza referat. A potem współorganizujemy z kołami naukowymi wydziałową Wigilię. Tutaj znowu wywiązał się spór Samorząd - Koło Naukowe Nauk o Rodzinie o prymat w jej organizacji. Najlepsze jest to, że najwięcej do gadania mają ci, którzy nie pełnią w kole żadnej istotnej funkcji. Aż strach pomyśleć co by było w innym przypadku. Bardzo ciekawie podsumowała to Cola - "To może popodpisujmy kubki, które będą od Samorządu, a które od Koła Naukowego" a widząc moją minę dodała: "Lolek, to u nas nic nowego, wszyscy już przyzwyczailiśmy się do tych kłamstw i gierek". Potem są Dni Otwarte Wydziału, Bal Wydziałowy i pewnie jeszcze jakieś akcje. Sama chciałabym zainicjować konferencję związaną ze zbliżającym się Jubileuszem Młodzieży w 2025 roku. 
Do samorządu chciałam kandydować już na licencjacie, ale nie byłam ulubienicą Starościny, więc nie miałam szans. Bartollo co prawda też nie był, ale jakoś mu się udało. Szczerze powiedziawszy to dużo bardziej satysfakcjonuje mnie dostanie się w jego skład na podstawie głosowania, gdzie wszyscy mamy takie same szanse (przynajmniej teoretycznie) i wybierani jesteśmy przez osoby, które obdarzyły nas zaufaniem niż na podstawie zdania jednej osoby.
Mam tylko nadzieję, że nie zapomniałam jak działa Samorząd. Ostatni raz zasilałam jego szeregi w gimnazjum, a więc całe wieki temu.

8 komentarzy:

  1. Gratuluję Ci z całego serca. Nie wierzyłaś, że Ci się uda a zobacz! Powodzenia w nowej roli.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję serdecznie i życzę owocnej pracy,pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję i życzę powodzenia!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Karolinko ♥
    cieszę się bardzo razem z Tobą i gratuluję Ci z całego serca wejścia w skład Rady .. działaj Kochana, życzę powodzenia i samych dobrych dni ! ♥

    - pozdrawiam Cię serdecznie i ciepło, ogrom zdrówka życzę i pięknych chwil każdego dnia ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Karolinko!
    Gratuluję z całego serca i życzę Ci powodzenia!!!!.

    OdpowiedzUsuń
  6. Droga Karolinko, z pewnością Rada Studencka skorzysta mając Ciebie w swoim składzie! Gratuluję i życzę wielu ciekawych pomysłów. Pozdrawiam na nowy dobry tydzień.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje! A byłaś przekonana, że się nie uda. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie że spełniło się Twoje marzenie. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń