Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

Jaki był ten dzień

"Jaki był ten dzień,
co darował, co wziął?
Czy mnie wyniósł pod niebo,
czy zrzucił na dno?
Jaki był ten dzień,
czy coś zmienił, czy nie?
Czy był tylko nadzieją
na dobre i złe?"

czwartek, 2 listopada 2023

1755. Pożegnaliśmy ich w ciągu ostatniego roku

Jak łatwo zauważyć, niemal od początku istnienia bloga w listopadzie pojawia się krótkie zestawienie osób, które odeszły z tego świata w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Wśród nich pojawiają się ludzie związani z telewizją, teatrem, polityką, religią, lekarze, czy też dziennikarze. Ci, których może nie zawsze podziwialiśmy i wspieraliśmy, ale w jakimś stopniu byli powszechnie znani (dlatego pomijam prywatne osoby, które znałam, a których przecież nie brakuje). Nie inaczej mogło być w tym roku. Poniższa lista osób jest zupełnie subiektywna i nie znalazły się na niej może Wasze typy, ale coś trzeba było wybrać spośród tych, którzy odeszli. To wieczność, jak sama nazwa wskazuje, powinna trwać wieki, nie zwykła prezentacja.
W tym roku pożegnało się również sporo zwykłych ludzi, których próżno szukać na pierwszych, a nawet na ostatnich stronach gazet. Niektóre osoby znałam bardzo dobrze, niektóre z nich, jak małżonek mojej byłej matematyczki, pan Wiesiek - brat naszej Basi z 5 pór roku, czy też tata Księdza Niosącego Światło byli dla mnie całkowicie anonimowi. Nic jednak nie stało na przeszkodzie, abym udała się na ich pogrzeby i powspierała, nawet samą obecnością, ich osieroconych bliskich, nawet kosztem poświęcenia zajęć na uczelni czy wzięcia dodatkowego dnia wolnego w pracy. Przy okazji człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że tak naprawdę jest tutaj, na ziemi, tylko na chwilę. A ta chwila jest niczym tak naprawdę. To tylko mały wycinek czasu, który trzeba jak najlepiej zagospodarować, bo przecież:
Podczas pogrzebów, nawet tych świeckich, wielokrotnie w mojej głowie pojawiało się pytanie, jakie będą te moje ziarna, ile będzie w moich czynach dostrzeżonej miłości dla bliźnich? Przecież w naszych czasach tak bardzo trudno po prostu być dobrym i uczynnym względem drugiego człowieka nie robiąc mu krzywdy ani fizycznej, ani tym bardziej - psychicznej.

2 komentarze:

  1. Bardzo smutne te Twoje ostatnie wpisy...Bardzo...:o(
    Dobrze, że listopad już się kończy...;o)

    OdpowiedzUsuń
  2. No o Prigożynie to raczej nie bardzo chciałabym pamiętać...

    OdpowiedzUsuń